Asystent AI dla sędziów. Czy będą podobne „wpadki” jak ze strony pełnomocników?
- Wysłane przez Autor: Patrycjusz Serafin
- Kategorie Aktualności podatkowe
- Data 21 październik 2026 Dodaj jako źródło
w Google
20 października 2026 r. Ministerstwo Cyfryzacji poinformowało o podpisaniu (wspólnie z NSA) listu intencyjnego dotyczącego wdrożenia sztucznej inteligencji w sądownictwie administracyjnym. Nowe rozwiązanie, oparte na polskim modelu językowym PLLuM, ma usprawnić codzienną pracę sędziów i pracowników sądów administracyjnych.
Jak możemy wyczytać w komunikacie ministerstwa, w pierwszym etapie 30 pracowników NSA przetestuje pilotażową wersję Asystenta Urzędniczego AI. Narzędzie ma umożliwiać m.in. streszczanie i porównywanie dokumentów, generowanie projektów pism, wyszukiwanie przepisów prawa oraz anonimizację dokumentów.
Na podstawie wyników pilotażu ma następnie powstać Asystent AI Sędziego Sądu Administracyjnego, dostosowany do specyfiki pracy sędziów i ich asystentów. Jego funkcjonalności mają obejmować również czynności związane bezpośrednio z orzekaniem i obsługą akt spraw.
Ministerstwo podkreśla, że sztuczna inteligencja ma wspierać, a nie zastępować sędziów. W założeniu każdy dokument przygotowany przez AI będzie wymagał sprawdzenia i zatwierdzenia przez sędziego.
W ramach współpracy NSA udostępni również NASK orzeczenia z Centralnej Bazy Orzeczeń Sądów Administracyjnych, które posłużą do dalszego doskonalenia narzędzi AI.
Głośne wpadki topornego korzystania z AI przez profesjonalnych pełnomocników
Korzystając z okazji warto wspomnieć o kilku głośnych przypadkach nieumiejętnego korzystania AI przez profesjonalnych pełnomocników z ostatnich paru miesięcy.
Pewnym punktem zwrotnym było tutaj postanowienie NSA z 23 czerwca 2026 r., sygn. akt I FZ 104/26. NSA rozpatrywał zażalenie na postanowienie WSA w przedmiocie odmowy wstrzymania wykonania decyzji Dyrektora IAS.
W postanowieniu tym sędzia NSA Sylwester Marciniak – mówiąc łagodnie – zrugał profesjonalnego pełnomocnika za „bezrefleksyjne korzystanie z narzędzi AI” co jego zdaniem „budzi wątpliwość co do etycznego wymiaru takiego działania, jeżeli weźmie się pod uwagę to, że zawodowy pełnomocnik pobiera wynagrodzenie za świadczone przez siebie usługi prawne, a jego mocodawca ma prawo oczekiwać, że sporządzane pisma procesowe będą spełniały najwyższe wymogi profesjonalizmu.”. Szerzej na temat tego konkretnego orzeczenia pisaliśmy już na naszym blogu w artykule z lipca 2026 r. (link: Sztuczna inteligencja przed NSA: sąd przyłapał pełnomocnika na zmyślonym orzecznictwie).
Od tamtego czasu pojawiło się kilka następnych „kwiatków”. W postanowieniu NSA z 27 sierpnia 2026 r., I OSK 935/26 sędzia Marek Stojanowski odrzucając skargę kasacyjną sporządzoną przez profesjonalnego pełnomocnika zwrócił uwagę na szereg – jak to ujął „zagadkowych twierdzeń” – w tym na kilkukrotne pomylenie właściwych przepisów k.p.a. (np. według pełnomocnika zasada dwuinstancyjności postępowania administracyjnego wynikać miała z art. 35 k.p.a., podczas gdy w rzeczywistości ustanawia ją art. 15 k.p.a.) czy też przytaczanie rzekomych „fundamentalnych zasad postępowania administracyjnego” (np. „zasadę szacunku wobec osoby zmarłej i jej prawnego następstwa” (sic!)). Jak wskazał sędzia Marek Stojanowski:
„W ocenie NSA tego rodzaju sformułowania trudno jest uznać po prostu za błędy, które jak wynika z praktyki orzeczniczej sądu, czasem występują również w pismach procesowych profesjonalnych pełnomocników. Zdradzają one bowiem brak zupełnie podstawowej wiedzy z zakresu treści ustaw, podczas gdy wiedza taka osiągalna jest dla każdej przeciętnej osoby dysponującej tekstem ustawy, przez co składowi orzekającemu trudno jest sobie nawet wyobrazić, aby nie posiadała jej osoba legitymująca się tytułem zawodowym adwokata. Bardziej prawdopodobne wydaje się zatem, że skarga kasacyjna sporządzona została z wykorzystaniem narzędzi AI, zaś powyższe oczywiście i na pierwszy rzut oka błędne tezy stanowią rezultat tzw. halucynacji AI”.
Czy czekają nas podobne wpadki ze strony sędziów? Zapewne jest to tylko kwestia czasu; wszak podobnie jak strony postępowania, sędzia może w pełnej rozciągłości korzystać z narzędzi LLM. Z tym, że zapewne zupełnie inaczej (bo poważniej aniżeli w przypadku adwokatów, radców prawnych czy doradców podatkowych) wyglądałaby w ich przypadku kwestia potencjalnej odpowiedzialności dyscyplinarnej.
Komunikat Ministerstwa Cyfryzacji:
Autor: Patrycjusz Serafin
