Trudne powroty z urlopu
- Wysłane przez Autor: Paweł Ziółkowski
- Kategorie HR, kadry i płace
- Data 20 sierpień 2026
O urlopie często marzymy i chętnie korzystamy z tego uprawnienia jak nadejdzie ten upragniony czas. Problem z urlopami jest jednak taki, że się szybko kończą i trzeba wrócić do pracy. A powroty bywają trudne…
Urlop wypoczynkowy – jak sama nazwa wskazuje – powinien służyć wypoczynkowi. W praktyce często załatwiamy podczas jego trwania różne spraw, robimy remonty itp. No ale z założenia wypoczywamy, regenerujemy i koimy zszargane nerwy.
I tu pojawiają się dwie kwestie. Po pierwsze, czy na urlopie potrafimy faktycznie oderwać się od pracy – druga co się dzieje po powrocie. Według najnowszych badań prawie 31% pracowników pod koniec urlopu sprawdza służbową pocztę lub telefon, a 21% jest na bieżąco ze sprawami firmowy przez cały czas urlopu.
Dla powyższych statystyk kluczowy jest rodzaj pracy – w szczególności podział na prace fizyczne i umysłowe. W przypadku prac fizycznych urlop to faktycznie przerwa w pracy. Tu nawet nie ma możliwości zabrania ze sobą pracy, a sprawdzanie poczty i telefonu może być wręcz bezprzedmiotowe.
Inaczej jest w przypadku prac umysłowych. Tu zdecydowanie ciężej jest się wyrwać i nie myśleć. Bo skoro praca polega na myśleniu, to przysłowiowa 16-a jest jedynie umownym końcem pracy. I o ile da się wziąć urlop od pracy przy maszynie, to nie da się go wziąć od myślenia. Oczywiście można myśleć o czymś innym, ale nie zawsze jesteśmy w stanie to kontrolować. Dlatego też pracownicy umysłowi zdecydowanie częściej na urlopie są na bieżąco z pracą. I nie mylmy tego z workation, które z definicji łączy aktywność zawodową z wypoczynkiem.
Każdy urlop się kiedyś kończy i trzeba wrócić do pracy. Niektórzy robią to chętnie – w pracy czują się lepiej niż w domu (czytaj ze swoją rodziną). Dla innych to po prostu naturalna kolej rzeczy. Dla kolejnych – prawdziwa trauma. Jeszcze wczoraj leżeliśmy na plaży, a dzisiaj już dopadają nas KPI-aje, deadliny, wszyscy czegoś chcą i musimy ratować projekt, bo pod naszą nieobecność było małe trzęsienie ziemi.
I tu docieramy do sedna – coraz głośniej mówi się o konieczności planowania nie tylko urlopów, ale także powrotów z nich. I nie chodzi tylko o przekazanie obowiązków, ale także właściwe wdrożenie pracownika. Nierzucanie go na głęboką wodę, nieobciążanie go pilnymi zadaniami, spotkaniami itp. Oczywiście pamiętajmy o tym, że każdy z nas jest inny i dla niektórych wolne jest męczarnią (przynajmniej do pojawienia pierwszych problemów ze zdrowiem), więc oni tylko czekają, kiedy znowu będą mogli się wykazać. Wiele osób wymaga jednak wdrożenia i luźniejszy dzień po urlopie pozwala im na szybsze wdrożenie.
Odrębną rzeczą jest to, że na zadaniowym czasie pracy urlop powinien zmniejszać nasze zdania. W takim przypadku urlop bez obniżenia wymogów jest po prostu odbiorem godzin.
Powyższe powoduje, że HRy nie powinny się ograniczać jedynie do udzielania i rozliczania urlopów. Dojrzałe podejście wymaga szerszej pespektywy.
Autor: Paweł Ziółkowski
