Traktat o wyższości etatu nad B2B lub odwrotnie
- Wysłane przez Autor: Paweł Ziółkowski
- Kategorie HR, kadry i płace
- Data 10 wrzesień 2026
Umowa o pracę jest lepsza niż B2B. Tak próbują nam wmówić! Tymczasem jest to błędne stwierdzenie – nie jest ani lepsza, ani gorsza. Jest inna. Ma swoje niewątpliwe plusy, ale ma też minusy. Podobnie zresztą, jak współpraca B2B.
Nowe uprawnienia PIP (mogą decyzją zmieniać umowy B2B w stosunek pracy) pokazały bezmiary demagogii, mającej na celu pokazanie wyższości jednej umowy nad drugą, przy czym w przestrzeni publicznej więcej widać obrońców etatu, a w prywatno-służbowych relacjach spotykam więcej zwolenników B2B.
Dlaczego tak się dzieje? W przestrzeni publicznej głos często zabierają przedstawiciele władzy. Rząd, PIP, czy ZUS (skarbówka stoi praktycznie z boku) zdecydowanie wolą etat. Oficjalnie, bo daje pracownikom większą ochronę. Nieoficjalnie – bo daje władzy więcej pieniędzy…
Przestrzeń inna niż publiczna jest natomiast zdominowana przez kwestie materialne. Tu nikt nie udaje, że chodzi o ideę – liczy się kasa. Władza tak ukształtowała realia, że po prostu nie opłaca się być pracownikiem. Pracownik otrzymuje ok. 60% tego, co wydaje pracodawca, a zanim osiągnie 12000 zł brutto, przekracza próg podatkowy i drastycznie spada kwota netto.
Różnica między B2B a etatem, to przede wszystkim pieniądze, a dokładniej to, ile zostaje na rękę. Rząd myśli nad zmniejszeniem tej proporcji poprzez zmianę skali podatkowej. Problem w tym, że proponowane rozwiązanie (12% do 130.000 zł, 24% do 150.000 zł i 32% powyżej), to rozwiązanie, które nic nie rozwiązuje, bo wciąż są to zbyt małe kwoty, żeby etat zaczął być opłacalny. Żeby to miało „ręce i nogi” kwota progu powinna być co najmniej na poziomie 300.000 zł, ale rząd na to nie pójdzie, z uwagi chociażby na zapaść finansów państwowy. W dalszym ciągu będą zatem rażące dysproporcje, a pracodawca nie chce „ulżyć” pracownikom, gdyż oni dają mu najwięcej.
Prędzej znowu oberwą przedsiębiorcy – tu łatwiej jest nałożyć obciążenia argumentując to, że mają lepiej niż pracownicy. Przykład Polskiego Ładu (swoją drogą, jak coś może być równocześnie polskie i być ładem?) pokazał jednak, że zwiększanie obciążeń biznesowych prowadzi do wzrostu inflacji i spadku aktywności biznesowej (likwidacji firm).
W przestrzeni publicznej brak jest jednaj rzeczy – rzeczowych argumentów przemawiających za wyższością etatu. Na ministerialnym filmie kotek żałośnie płakał, że nie ma urlopu. A poza kamerą pewnie otarł łzy i za pieniądze oszczędzone na PIT i ZUS poleciał na ”All inclusive”.
Przedsiębiorca płaci mniejsze składki – ok, ale oznacza to także mniejsze świadczenia. Coś za coś.
Pracownik ma okresy wypowiedzenia, odprawy, świadczenia związane z rodzicielstwem, czas pracy itp. To dużo. Ale przedsiębiorca ma za to swobodę i możliwość kształtowania relacji. A umownie można też dużo.
Jak widać – wbrew pozorom – nie można jednoznacznie wskazać, która umowa jest lepsza. Każda ma swoje plusy i minusy. Ważne jest jednak to, żeby wybór umowy faktycznie wynikał z woli stron. W szczególności wykonawca powinien być świadomy, dlaczego akurat jest na B2B. Co mu to daje i jakie są wady takiego rozwiązania. Jeżeli on będzie po prostu chciał być przedsiębiorcą, to PIP nie znajdzie punktu zaczepienia.
Autor: Paweł Ziółkowski
