Uproszczone zaliczki na CIT lub PIT. Spóźnisz się z wpłatą i możesz wpaść w spór z fiskusem
- Wysłane przez Autor: Grzegorz Niebudek
- Kategorie CIT PIT Aktualności podatkowe
- Data 27 luty 2026
Uproszczone zaliczki na CIT i PIT to jedno z tych rozwiązań, które brzmią świetnie w teorii i często działają dobrze w praktyce. Płacisz co miesiąc stałą kwotę, bez nerwowego liczenia dochodu, kosztów, korekt i niespodzianek. Płynność jest łatwiejsza do zaplanowania, a księgowość ma mniej „gorących” tematów w trakcie roku.
Problem zaczyna się wtedy, gdy pojawia się proza życia 😊. Wystarczy spóźnić się z wpłatą i nagle wychodzi na jaw, że w sądach trwa spór o rzecz pozornie banalną, czyli czy nieterminowa wpłata oznacza, że podatnik w ogóle nie wybrał uproszczonej formy na dany rok. To nie jest akademicka dyskusja. Stawka bywa wysoka, bo fiskus potrafi dojść do wniosku, że skoro nie było terminowej wpłaty, to trzeba wrócić do zasad ogólnych i przeliczyć zaliczki od początku roku.
Na czym polegają uproszczone zaliczki
Mechanizm jest prosty. Co do zasady wpłacasz co miesiąc 1/12 podatku należnego wykazanego w zeznaniu złożonym w roku poprzedzającym dany rok podatkowy. W CIT wynika to z art. 25 ust. 6 ustawy o CIT, a w PIT z art. 44 ust. 6b ustawy o PIT. Jeżeli w tym „ostatnim” zeznaniu nie było podatku należnego, bo była strata albo odliczenia „wyzerowały” podatek, wtedy można sięgnąć do zeznania sprzed dwóch lat. Jeżeli i tam podatku należnego nie ma, uproszczona forma odpada. Tak: Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji indywidualnej z 1 lipca 2025 r., znak: 0111-KDIB1-2.4010.274.2025.1.AK.
Nie skorzystają z tego też podatnicy, którzy dopiero startują z działalnością, w roku poprzedzającym albo w bieżącym roku. Tu ustawodawca jest bezlitosny i raczej nie ma pola do interpretacji.
Jak zgłasza się wybór
To jest dość przewrotne, bo wielu przedsiębiorców intuicyjnie szuka jakiegoś zawiadomienia „na wejściu”. A tu niespodzianka. Wybór wykazuje się dopiero po zakończeniu roku, w zeznaniu rocznym, odpowiednio w CIT 8 albo w PIT 36 czy PIT 36L. Innymi słowy w trakcie roku po prostu płacisz uproszczone zaliczki, a dopiero potem informujesz urząd w zeznaniu. I właśnie ta konstrukcja jest paliwem dla sporu o terminy.
Gdzie jest mina, czyli wpłata po terminie
Termin płatności zaliczki za styczeń to standardowo 20 lutego. Jeżeli ktoś rozlicza uproszczone zaliczki, to naturalnie pojawia się pytanie, czy spóźnienie choćby z jedną wpłatą przekreśla całą metodę w danym roku. W praktyce to pytanie wraca co roku, bo pierwsza zaliczka bywa płacona w największym chaosie, zaraz po zamknięciu roku, gdy w firmie dzieje się dużo.
Ministerstwo Finansów i dyrektor KIS przez dłuższy czas prezentowali podejście twarde, tj. skoro podatnik nie wpłacił zaliczki w terminie, to nie spełnia warunków uproszczonej formy i powinien przejść na zasady ogólne, a samo dopłacenie zaległości z odsetkami nie ratuje sytuacji.
Sądy mówią różnie i to jest sedno problemu
Mamy już prawomocny wyrok WSA w Bydgoszczy z 7 maja 2025 r. (I SA/Bd 55/25), który poszedł w stronę fiskusa. Tam sąd zaakceptował logikę, że wybór uproszczonej formy „dzieje się” poprzez terminową wpłatę zaliczek, a dopiero potem jest „potwierdzany” w zeznaniu rocznym. Skoro wpłat nie ma w terminie, to w ocenie tego sądu nie ma wyboru uproszczenia.
Z drugiej strony jest świeży wyrok WSA we Wrocławiu z 8 stycznia 2026 r. (sygn. akt I SA/Wr 567/25), korzystny dla podatników, choć na dziś nieprawomocny. Wrocławski sąd spojrzał na to odwrotnie. Uznał, że podatnik najpierw wybiera uproszczoną formę, a dopiero potem ma obowiązek płacić w terminach. Nieterminowość to naruszenie obowiązku, ale nie automatyczne „unieważnienie” wyboru. W tym ujęciu spóźnienie skutkuje odsetkami i zaległością, ale nie z marszu utratą prawa do uproszczonej metody w całym roku.
W tle jest jeszcze jedna ważna rzecz. NSA nie zajął dotąd stanowiska w tej konkretnej spornej kwestii, więc na rynku zostaje niepewność. A niepewność w podatkach oznacza zwykle jedno, ryzyko sporu.
Co z tego wynika w praktyce
Jeżeli ktoś chce spać spokojniej, to najprostsza rada jest nudna, ale skuteczna. Płać uproszczone zaliczki w terminie, szczególnie tę za styczeń. Dzisiaj widać wyraźnie, że fiskus ma argumenty i ma już w ręku prawomocny wyrok, na który może się powoływać. Z kolei podatnik ma korzystną linię z Wrocławia, ale to jeszcze nie jest tarcza nie do przebicia, bo sprawa może skończyć się inaczej po dalszym biegu.
Jeżeli spóźnienie już się zdarzyło, warto liczyć się z tym, że urząd może próbować podważyć prawo do uproszczenia, a wtedy pojawi się konieczność obrony stanowiska. W zależności od okoliczności i skali opóźnienia, czasem będzie to do wygrania, ale to już jest energia, czas i ryzyko, których wielu firmom po prostu szkoda.
Najważniejsze wnioski na koniec
Uproszczone zaliczki to dobre narzędzie do zarządzania płynnością, ale mają jedną słabość. Terminowość wpłat nie jest tylko kwestią odsetek, bo może stać się paliwem do sporu o samą możliwość korzystania z uproszczenia w danym roku. Dopóki nie wypowie się NSA, najbezpieczniejsza strategia jest prosta. Jeżeli wybierasz uproszczone zaliczki, traktuj termin 20. dnia miesiąca jako świętość, bo koszt „poślizgu” może być dużo większy niż same odsetki.

