Wierzyć i kontrolować, czyli pracodawcy mają zyskać prawo weryfikowania dyplomów uczelnianych
- Wysłane przez Autor: Paweł Ziółkowski
- Kategorie HR, kadry i płace
- Data 8 październik 2026 Dodaj jako źródło
w Google
Podczas rekrutacji chcemy przedstawić się w jak najlepszym świetle. Niektórym zdarza się przy tym chwalić wymyślonymi kwalifikacji, w tym posługiwać fałszywym dyplomem ukończenia uczelni. Ma to istotne znaczenie w przypadku zawodów, których wykonywanie uzależnione jest od odpowiedniego wykształcenia (np. zawody prawnicze lub medyczne).
Brak odpowiedniego wykształcenia zamyka drogę do niektórych zawodów, zazwyczaj dobrze płatnych. Zdarza się więc, że niektórzy kandydaci na pracownika przedstawiają fałszywe dyplomy, co stanowi olbrzymie zagrożenie dla pracodawcy. Zatrudnienie osoby bez kwalifikacji może oznaczać chociażby odpowiedzialność odszkodowawczą pracodawcy, która w przypadku np. błędu lekarskiego może iść w miliony złotych.
Dlatego też zalecane jest stosowanie zasady ograniczonego zaufania do kandydatów. Najlepiej „wierzyć i kontrolować” – to stara zasada, która może uchronić pracodawcę przed potencjalnymi problemami.
Dotychczas pracodawca miał ograniczone możliwości kontroli – przepisy nie przewidują bowiem możliwości sprawdzenia dyplomu przez pracodawcę. Sytuacja ta ma ulec zmianie – zgodnie z projektem uczelnia, na wniosek pracodawcy mającego uzasadnione wątpliwości co do prawdziwości danych zawartych w przedłożonym przez kandydata do pracy lub pracownika dyplomie ukończenia studiów wydanym w postaci papierowej, ma potwierdzać zgodność danych z danymi zawartymi w prowadzonej przez siebie dokumentacji przebiegu studiów (ma to nie dotyczyć sytuacji, gdy dyplom został również wydany w postaci elektronicznej – w takim przypadku pracodawca weryfikuje dyplom ukończenia studiów w repozytorium dyplomów elektronicznych).
Za potwierdzenie danych uczelnia ma pobierać opłatę w wysokości – dopóki nie ma zakończonego procesu legislacyjnego, nie można przesądzić, ile finalnie będzie ona wynosić (w projekcie było 0,5 % przeciętnego wynagrodzenia w trzecim kwartale roku kalendarzowego poprzedzającego rok, w którym jest składany wniosek, ale być może zostanie 1% minimalnego wynagrodzenia obowiązującego w dniu złożenia wniosku).
Niewątpliwie zmiana jest na korzyść pracodawców, a uczciwi pracownicy nie mają się czego obawiać. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że projekt szybko trafi pod obrady Sejmu i uda się sprawnie przeprowadzić proces legislacyjny.
Autor: Paweł Ziółkowski
