Dziedziczy dziecko, ale nie zarządza drugi rodzic
- Wysłane przez Autor: Paweł Blajer
- Kategorie Sukcesja i planowanie
- Data 22 maj 2026
W sukcesji najczęściej myślimy o tym, kto odziedziczy majątek. Tymczasem w praktyce bardzo często ważniejsze okazuje się zupełnie inne pytanie - kto będzie tym majątkiem zarządzał do czasu osiągnięcia pełnoletności przez dziecko. I właśnie tutaj wielu przedsiębiorców odkrywa, że sam prosty testament nie rozwiązuje wszystkich problemów.
Szczególnie wtedy, gdy relacje między rodzicami nie są dobre albo gdy przedsiębiorca nie chce, aby były partner lub była partnerka uzyskali wpływ na firmę, udziały czy kluczowe składniki majątku pozostawione dziecku.
Polskie prawo przewiduje jednak rozwiązanie, o którym wciąż mówi się zdecydowanie za mało. Przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego pozwalają zastrzec w testamencie albo w umowie darowizny, że majątek przypadający dziecku nie będzie objęty zarządem wykonywanym przez rodziców. Innymi słowy - dziecko nadal dziedziczy, ale drugi rodzic zostaje wyłączony z zarządzania konkretnym składnikiem majątku aż do momentu osiągnięcia przez dziecko pełnoletności.
To rozwiązanie ma ogromne znaczenie zwłaszcza w przypadku udziałów w spółkach, przedsiębiorstw czy nieruchomości inwestycyjnych. Bo w praktyce sukcesyjnej problemem często nie jest samo dziedziczenie, lecz pytanie, kto będzie podejmował decyzje dotyczące firmy przez najbliższe lata.
I właśnie dlatego odpowiednio skonstruowany testament może przewidywać, że zarządzanie odziedziczonym majątkiem będzie wykonywała inna osoba - na przykład wspólnik, kluczowy pracownik albo zaufany menedżer. Dzięki temu dziecko pozostaje spadkobiercą, ale bieżąca kontrola nad strategicznym majątkiem nie trafia automatycznie do drugiego rodzica.
To pokazuje, że sukcesja nie polega wyłącznie na odpowiedzi na pytanie kto dziedziczy. Coraz częściej kluczowe staje się również to, kto będzie wykonywał realny zarząd nad tym majątkiem do czasu, aż spadkobierca osiągnie pełnoletność.
