Fiskus buduje z klocków, czyli jak Dyrektor KIS stworzył „stałe miejsce” z laptopa i nadzoru inżynierskiego
- Wysłane przez Autor: Daniel Więckowski
- Kategorie VAT
- Data 30 lipiec 2026
Definicja stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej (Fixed Establishment) w podatku VAT od lat przypomina elastyczną plastelinę w rękach organów podatkowych. Najnowsza interpretacja indywidualna Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 17 lipca 2026 r. (sygn. 0114-KDIP1-2.4012.219.2026.2.MW) udowadnia, że fiskus nie rezygnuje ze swojej ulubionej dyscypliny: transgranicznego alchemicznego zmieniania biura administracyjnego w pełnoprawną infrastrukturę operacyjną. Czas poddać tę argumentację chłodnej krytyce, opartej na fundamentach wykładni zasady terytorialności w VAT.
Stan faktyczny, czyli niemiecki porządek kontra polska wyobraźnia
Sprawa, w której zapadło rozstrzygnięcie, dotyczyła spółki prawa niemieckiego, prowadzącej za Odrą zaawansowaną działalność w obszarze instalacji fotowoltaicznych (PV) oraz systemów magazynowania energii. W Niemczech spółka posiada wszystko: od zarządu, przez systemy ERP i controlling, aż po własną flotę pojazdów i magazyny. W Polsce spółka postanowiła otworzyć jedynie biuro o charakterze ściśle pomocniczym – do celów administracyjnych, reprezentacyjnych oraz rekrutacyjnych. Pracownicy zatrudnieni w kraju (w tym nowo zaangażowany specjalista ds. zamówień publicznych) nie posiadają żadnych uprawnień decyzyjnych: nie negocjują warunków kontraktów, nie zawierają umów, nie mają dostępu do kluczowych systemów operacyjnych czy finansowych grupy. Co więcej, w planowanym zdarzeniu przyszłym, przy realizacji konkretnych kontraktów, spółka zamierzała zatrudnić w Polsce inżynierów i kierowników projektów, których rola miała ograniczać się wyłącznie do monitorowania postępu prac realizowanych przez niezależnych podwykonawców działających na własne ryzyko ekonomiczne.
Dla spółki sprawa była jasna: brak zaplecza technicznego (poza paroma laptopami i drukarkami w wynajętym biurze), brak niezależności decyzyjnej oraz pomocniczy charakter działalności wykluczają powstanie Fixed Establishment (FE) w Polsce. Konsekwentnie, spółka uznała, że nie jest objęta obowiązkiem korzystania z Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). Dyrektor KIS uznał jednak to stanowisko za nieprawidłowe. W jego ocenie sam zamiar długoterminowego utrzymywania biura oraz obecność inżynierów nadzorujących projekty wystarczą, by w Polsce narodziła się trwała, osobowo-rzeczowa struktura operacyjna zdolna do konsumpcji i świadczenia usług.
Subsydiarność to nie sugestia – to unijny dogmat
Podstawowy błąd metodologiczny Dyrektora KIS polega na zignorowaniu hierarchii łączników jurysdykcyjnych w VAT. W unijnym systemie podatku od wartości dodanej nadrzędnym punktem odniesienia służącym ustaleniu miejsca świadczenia usług jest siedziba działalności gospodarczej podatnika (art. 44 Dyrektywy 2006/112/WE). Koncepcja stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej (zdefiniowana w art. 11 Rozporządzenia Wykonawczego Rady nr 282/2011) ma charakter wybitnie pomocniczy i subsydiarny.
Kanon orzeczniczy TSUE – począwszy od fundamentalnych spraw Gunter Berkholz (C-168/84) czy Faaborg-Gelting Linien (C-231/94), aż po nowsze wyroki w sprawach Welmory (C-605/12) oraz Berlin Chemie (C-333/20) – jednoznacznie wskazuje, że odstępstwo od łącznika siedziby na rzecz FE dopuszczalne jest wyłącznie wtedy, gdy opodatkowanie w miejscu siedziby prowadzi do rozwiązań nieracjonalnych lub stwarza konflikt jurysdykcyjny między państwami członkowskimi. Wszelkie wątpliwości interpretacyjne powinny być rozstrzygane na rzecz pierwszeństwa siedziby. Dyrektor KIS tymczasem potraktował kryterium FE jako autonomiczny, równorzędny magnes podatkowy, co wprost uderza w zasadę pewności prawa i neutralności VAT.
Magiczna definicja „kontroli” według fiskusa
Kolejny rażący błąd organu tkwi w interpretacji przesłanki zaplecza personalnego i technicznego. W świetle wyroków Dong Yang Electronics (C-547/18) oraz Cabot Plastics Belgium (C-232/22) posiadanie własnej infrastruktury nie jest warunkiem bezwzględnym, pod warunkiem jednak, że podatnik zagraniczny sprawuje nad zasobami podmiotu trzeciego kontrolę porównywalną z kontrolą właścicielską. Owa „porównywalna kontrola” musi oznaczać realną i nieznoszącą sprzeciwu możliwość dysponowania personelem oraz infrastrukturą jak własną.
Jak w tym kontekście jawi się argumentacja Dyrektora KIS? Organ doszedł do wniosku, że obecność inżynierów monitorujących stan prac budowlanych wykonywanych przez niezależnych podwykonawców tworzy płynną i zwartą strukturę operacyjną niemieckiej spółki w Polsce. To logiczne salto mortale. Przecież nadzór kontraktowy nad wykonaniem dzieła przez niezależnego kontrahenta, działającego we własnym imieniu i na własne ryzyko gospodarcze, to podręcznikowy przykład relacji B2B, a nie posiadanie „władztwa personalnego”. Przenosząc logikę organu na grunt życia codziennego: inwestor budujący dom jednorodzinny, który pojawia się na budowie z laptopem i zatrudnia inspektora nadzoru inwestorskiego, tworzy tam swoje „stałe miejsce prowadzenia działalności gospodarczej”. Absurd? Dla KIS to rzeczywistość prawna.
Czynności pomocnicze utopione w KSeF
Trzecim filarem krytyki zaprezentowanego przez KIS stanowiska jest całkowite zatarcia granicy między działalnością podstawową a czynnościami o charakterze przygotowawczym lub pomocniczym. W wyroku w sprawie SC Adient Ltd & Co. KG (C-533/22) TSUE dobitnie potwierdził, że struktura, która zapewnia jedynie wykonywanie czynności przygotowawczych lub pomocniczych, w żadnym wypadku nie może zostać zakwalifikowana jako FE.
Pracownicy niemieckiej spółki w Polsce zostali całkowicie odcięci od procesów decyzyjnych. Nie posiadają dostępu do systemów zakupowych, controllingowych ani finansowych przedsiębiorstwa. Nie mają prawa do zawierania umów ani nawet do wiążącego negocjowania cen. Ich aktywność to klasyczny model wsparcia marketingowego i organizacyjnego centrali. KIS stwierdził jednak nonszalancko, że „decyzje zarządcze, które nie mają miejsca w kraju, nie decydują o stałym miejscu prowadzenia działalności gospodarczej”, ponieważ istotne jest to, że decyzje zapadające w Niemczech dotyczą działalności w Polsce. Taka interpretacja całkowicie wypacza sens ekonomicznej samowystarczalności FE. Stałe miejsce musi posiadać autonomiczną zdolność do samodzielnego świadczenia usług bądź konsumpcji tych nabywanych, a nie być jedynie niemym wykonawcą poleceń płynących z zagranicznej centrali za pośrednictwem laptopa.
Podsumowanie, czyli po co nam ten podatkowy teatr?
Analizowana interpretacja indywidualna to kolejny dowód na to, że polskie organy podatkowe cierpią na syndrom nadgorliwości jurysdykcyjnej, próbując na siłę polonizować zagranicznych przedsiębiorców. Kreowanie stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej z pominięciem unijnych kryteriów subsydiarności, autonomii decyzyjnej oraz rzeczywistej substancji ekonomicznej tworzy niebezpieczny precedens – szczególnie w kontekście KSeF.
Potrzebujesz ustalić, czy spółka, którą obsługujesz ma w Polsce stałe miejsce prowadzenia działalności gospodarczej w VAT – skontaktuj się ze mną.
