Podatek cyfrowy w Polsce – projekt zakłada 3 proc. daniny od przychodów gigantów technologicznych
- Wysłane przez Autor: Jakub Orłowski
- Kategorie Aktualności podatkowe
- Data 3 sierpień 2026
Projekt ustawy o podatku cyfrowym, przygotowany przez resort cyfryzacji i skierowany do konsultacji publicznych, zakłada wprowadzenie od 1 stycznia 2027 r. 3-procentowej daniny od przychodów największych globalnych firm technologicznych osiąganych w Polsce. Nowa regulacja ma objąć podmioty prowadzące działalność reklamową, platformy społecznościowe, internetowe platformy handlowe oraz sprzedawców danych o użytkownikach.
Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, prezentując projekt, podkreślił, że jego zasadniczym celem jest zobowiązanie podmiotów czerpiących przychody z działalności cyfrowej prowadzonej na terytorium Polski do partycypowania w finansowaniu wydatków publicznych. Wskazał przy tym, że szereg państw Unii Europejskiej wdrożyło już analogiczne rozwiązania, generujące miliardowe wpływy budżetowe. Zaznaczył jednak, że projekt wymaga jeszcze akceptacji partnerów koalicyjnych.
Projektowana danina dotyczyłaby trzech kategorii podmiotów. Pierwszą tworzą firmy dystrybuujące za pośrednictwem interfejsów cyfrowych reklamy personalizowane, dobierane na podstawie danych o konkretnym użytkowniku (tzw. targeted advertising lub behavioral targeting). Drugą operatorzy platform umożliwiających interakcje między użytkownikami lub pośredniczących w transakcjach handlowych, a więc serwisy społecznościowe i internetowe platformy handlowe (tzw. marketplace'y). Trzecią kategorię stanowią podmioty zajmujące się komercyjną sprzedażą danych o użytkownikach (tzw. data brokerzy). Regulacja adresowana jest przede wszystkim do największych globalnych korporacji technologicznych, określanych zbiorczą nazwą GAFAM, które pomimo znaczących przychodów generowanych w Polsce rozliczają podatki poza jej granicami.
Według szacunków Fundacji Instrat, przyjęcie stawki na poziomie 3 proc. przyniosłoby w pierwszym roku obowiązywania przepisów około 1,7 mld zł dodatkowych wpływów budżetowych, a kwota ta miałaby systematycznie rosnąć, przekraczając 3 mld zł przed końcem dekady.
Doświadczenia innych państw każą jednak podchodzić do tych prognoz z ostrożnością. We Francji rzeczywiste wpływy z analogicznego podatku okazały się w 2020 r. o kilkanaście procent niższe od zakładanych. Znacznie gorzej wypadła Hiszpania, gdzie rok po wdrożeniu daniny budżet zasilił jedynie co piąty prognozowany złoty. Nawet przy pełnej realizacji zakładanych wpływów ich znaczenie dla polskich finansów publicznych byłoby ograniczone. Przy planowanych wydatkach budżetowych na rok 2026 sięgających niemal 919 mld zł kwota 1,7 mld zł odpowiadałaby zaledwie ułamkowi całości i stanowiłaby równowartość około połowy procenta samych wpływów z VAT, prognozowanych na ponad 341 mld zł.
Skuteczność poboru nowego podatku będzie w dużej mierze zależeć od gotowości Krajowej Administracji Skarbowej do weryfikacji danych deklarowanych przez zagraniczne platformy cyfrowe, które z natury rzeczy dysponują ograniczoną transparentnością w zakresie przychodów osiąganych w poszczególnych krajach. Na resorcie finansów spoczywać będzie ponadto obowiązek wykładni nowych przepisów, w tym wydawania interpretacji indywidualnych na wnioski zobowiązanych podmiotów co przy regulacji obejmującej złożone modele biznesowe może okazać się zadaniem wymagającym znacznych zasobów analitycznych i prawnych.
Projekt podatku cyfrowego wpisuje się w szerszy trend regulacyjny obserwowany w Europie, jednak jego skuteczność pozostaje otwartą kwestią. Kluczowym sprawdzianem będzie nie sama stawka podatkowa, lecz zdolność administracji do egzekwowania zobowiązań od podmiotów, które od lat z powodzeniem minimalizują swoje obciążenia fiskalne w krajach, w których faktycznie zarabiają. Zanim przepisy wejdą w życie, czeka je jeszcze ścieżka konsultacji i uzgodnień koalicyjnych. Wdrożenie podatku cyfrowego może jednak nieść ze sobą konsekwencje wykraczające poza sferę krajową. Stany Zjednoczone zapowiadały już wcześniej odwetowe działania handlowe wobec państw decydujących się na opodatkowanie amerykańskich platform technologicznych, co doprowadziło do zawieszenia lub porzucenia analogicznych inicjatyw w kilku krajach europejskich. Polska, decydując się na kontynuowanie prac nad projektem, musi zatem brać pod uwagę nie tylko jego fiskalny wymiar, ale również ryzyko napięć na linii gospodarcze relacje z USA.
