Preferencje celne, ale bez klasycznych reguł preferencyjnego pochodzenia
- Wysłane przez Autor: Łukasz Jankowski
- Kategorie Cło i akcyza
- Data 9 lipiec 2026
Nowe rozwiązanie jest nietypowe. W praktyce można powiedzieć, że mamy do czynienia z pewnego rodzaju „preferencją bez klasycznej preferencji”.
Dotychczas preferencyjne stawki celne w Unii Europejskiej wynikały najczęściej z umów o wolnym handlu, umów stowarzyszeniowych albo jednostronnych systemów preferencji przyznawanych państwom rozwijającym się. W takich przypadkach zwykle funkcjonują szczegółowe reguły preferencyjnego pochodzenia oraz określone dokumenty potwierdzające prawo do preferencji.
W przypadku nowych stawek dla towarów z USA sytuacja wygląda inaczej. Rozporządzenie 2026/1455 przewiduje, że do czasu przyjęcia reguł preferencyjnego pochodzenia pochodzenie towarów ustala się według reguł niepreferencyjnego pochodzenia przewidzianych w unijnym kodeksie celnym.
Oznacza to, że importer ubiega się o korzystniejsze traktowanie celne, ale pochodzenie towaru musi wykazać według zasad właściwych dla pochodzenia niepreferencyjnego. W praktyce może to być mniej intuicyjne niż w przypadku klasycznych preferencji celnych, do których wielu przedsiębiorców jest przyzwyczajonych.
„Made in USA” nie wystarczy
Kluczowe znaczenie ma dokumentacja. Sam fakt, że towar został wysłany ze Stanów Zjednoczonych, nie wystarczy. Nie wystarczy również samo oznaczenie „Made in USA”, deklaracja pochodzenia na fakturze ani świadectwo pochodzenia wystawione przez osobę trzecią.
Z wyjaśnień dotyczących art. 59a rozporządzenia wykonawczego do UKC wynika, że nie przewidziano jednego sformalizowanego dokumentu potwierdzającego pochodzenie. Nie ma więc prostego wzoru oświadczenia, którego posiadanie automatycznie zabezpieczałoby importera.
Importer z UE, działający jako zgłaszający, musi posiadać dalsze dowody potwierdzające, że dany towar rzeczywiście ma amerykańskie niepreferencyjne pochodzenie. Co więcej, dowody te powinny odnosić się do konkretnego przypadku, a nie mieć wyłącznie ogólny charakter.
W praktyce oznacza to, że importer powinien z wyprzedzeniem ustalić z amerykańskim eksporterem, jakie dokumenty może otrzymać na potwierdzenie pochodzenia towaru. Jeżeli eksporter nie będzie w stanie przedstawić odpowiednich informacji, zastosowanie skorygowanych stawek celnych może okazać się niemożliwe.
Jak ustalić niepreferencyjne pochodzenie USA?
Przy ocenie pochodzenia należy stosować klasyczne reguły niepreferencyjnego pochodzenia. Towar może być uznany za pochodzący ze Stanów Zjednoczonych, jeżeli został tam całkowicie uzyskany albo jeżeli w USA nastąpiło jego ostatnie istotne, ekonomicznie uzasadnione przetworzenie lub obróbka.
To drugie kryterium może być szczególnie ważne w przypadku towarów produkowanych z wykorzystaniem komponentów pochodzących z różnych państw. W takim przypadku samo miejsce wysyłki albo siedziba sprzedawcy nie rozstrzygają jeszcze o pochodzeniu towaru. Konieczna może być analiza procesu produkcyjnego, użytych materiałów, miejsca przetworzenia oraz znaczenia operacji wykonanych w USA.
Dla importerów oznacza to konieczność bliższej współpracy z dostawcą. W wielu przypadkach potrzebne mogą być informacje dotyczące procesu produkcji, łańcucha dostaw oraz dokumenty potwierdzające, że to właśnie w Stanach Zjednoczonych nastąpiło decydujące przetworzenie towaru.
Bezpośredni transport jako osobny warunek
Nowe zasady wymagają nie tylko wykazania pochodzenia towarów z USA. Importer musi również udowodnić, że towary zostały przetransportowane bezpośrednio ze Stanów Zjednoczonych do Unii Europejskiej.
Jeżeli towary były przewożone przez państwo trzecie, warunek ten może nadal zostać spełniony, ale importer powinien wykazać, że towary pozostawały pod dozorem celnym i nie zostały poddane zmianom podczas transportu. Dopuszczalne są jedynie czynności służące zachowaniu towaru w dobrym stanie albo działania techniczne, takie jak dodanie znaków, etykiet, plomb lub dokumentacji wymaganej dla zgodności z określonymi wymogami.
To bardzo praktyczny problem. W międzynarodowym obrocie towarowym transport przez państwa trzecie, przeładunki, czasowe składowanie czy dzielenie przesyłek nie są niczym nadzwyczajnym. Jednak przy korzystaniu ze skorygowanych stawek celnych takie zdarzenia muszą być odpowiednio udokumentowane.
Jakie dokumenty mogą być potrzebne?
Nie ma zamkniętego katalogu dowodów. Organy celne mogą oceniać różne dokumenty i informacje, o ile są istotne dla potwierdzenia pochodzenia oraz bezpośredniego transportu.
W praktyce znaczenie mogą mieć w szczególności:
- dokumenty przewozowe, np. konosament albo lotniczy list przewozowy;
- umowy sprzedaży i dokumentacja handlowa;
- umowy transportu i dokumenty logistyczne;
- packing listy;
- oznaczenia opakowań;
- dokumenty tranzytowe;
- dokumenty potwierdzające pozostawanie towarów pod dozorem celnym;
- świadectwa braku manipulacji wydane przez właściwe organy państw trzecich.
Najważniejsze jest to, aby dokumenty były dostępne już w momencie składania zgłoszenia celnego. Importer nie powinien zakładać, że brakujące dowody będzie można łatwo uzupełnić dopiero po odprawie.
Jak wykazać preferencję w zgłoszeniu celnym?
Z perspektywy praktyki celnej istotne są również dane wykazywane w zgłoszeniu. Zgodnie z wyjaśnieniami, w przypadku towarów, dla których w TARIC zastosowanie mają odpowiednie środki preferencyjne, zgłaszający powinien wskazać kod preferencji 300 oraz kod dokumentu U190, odnoszący się do dowodu pochodzenia ustanowionego zgodnie z art. 6 rozporządzenia 2026/1455.
Jeżeli towary są objęte kontyngentem taryfowym, zastosowanie może mieć kod preferencji 320.
W praktyce oznacza to, że firmy powinny zweryfikować nie tylko klasyfikację taryfową towarów i możliwość zastosowania obniżonych stawek, ale również sposób technicznego wykazania preferencji w zgłoszeniu celnym.
Organy celne mogą żądać dowodów
Weryfikacja prawa do skorygowanych należności celnych odbywa się na zasadach właściwych dla weryfikacji niepreferencyjnego pochodzenia. Organy celne mogą żądać od zgłaszającego przedstawienia dowodów potwierdzających zarówno amerykańskie pochodzenie towaru, jak i jego bezpośredni transport z kraju pochodzenia.
Co istotne, nawet jeżeli importer wykaże, że towar ma amerykańskie pochodzenie, ale nie będzie w stanie udowodnić bezpośredniego transportu do Unii, skorygowane należności celne nie będą mogły zostać zastosowane.
To oznacza, że ryzyko nie ogranicza się do samego pochodzenia produktu. Równie ważna jest droga towaru do Unii Europejskiej oraz dokumenty potwierdzające brak zmian podczas transportu przez państwa trzecie.
Co powinni zrobić importerzy?
Nowe przepisy warto potraktować nie tylko jako możliwość obniżenia kosztów celnych, ale również jako nowy obszar ryzyka dokumentacyjnego.
Importerzy powinni w szczególności:
- sprawdzić, czy importowane towary są objęte rozporządzeniem 2026/1455;
- zweryfikować prawidłowość klasyfikacji taryfowej CN/TARIC;
- ustalić, czy towar może zostać uznany za pochodzący z USA według reguł niepreferencyjnego pochodzenia;
- uzyskać od eksportera dokumenty potwierdzające pochodzenie towaru;
- zabezpieczyć dokumenty transportowe potwierdzające bezpośredni transport do UE;
- zweryfikować, czy ewentualny tranzyt przez państwo trzecie nie podważa prawa do zastosowania skorygowanych stawek;
- upewnić się, że w zgłoszeniu celnym zostaną użyte właściwe kody preferencji i dokumentów;
- wdrożyć wewnętrzną procedurę gromadzenia dowodów przed dokonaniem odprawy.
Podsumowanie
Preferencyjne stawki celne dla wybranych towarów z USA mogą być korzystne dla importerów, ale nie powinny być stosowane automatycznie. Nowe przepisy tworzą nietypową konstrukcję: korzystniejsze traktowanie celne jest uzależnione od wykazania pochodzenia według reguł niepreferencyjnych.
W praktyce największe znaczenie będzie miała dokumentacja. Oznaczenie „Made in USA” albo proste oświadczenie na fakturze nie wystarczy. Importer powinien dysponować dodatkowymi dowodami potwierdzającymi pochodzenie towaru oraz jego bezpośredni transport do Unii Europejskiej.
Dlatego przed zastosowaniem nowych stawek warto dokładnie przeanalizować konkretny łańcuch dostaw. Niższe cło może być realną korzyścią, ale tylko wtedy, gdy importer jest w stanie udowodnić, że spełnił wszystkie warunki przewidziane w nowych przepisach.
