Zabezpieczenie zobowiązania podatkowego – instrument „na wyrost”, ale zgodny z prawem
- Wysłane przez Autor: Monika Wnęk
- Kategorie Kontrole i postępowania
- Data 17 kwiecień 2026
Instytucja zabezpieczenia zobowiązania podatkowego, uregulowana w art. 33 Ordynacji podatkowej, od lat budzi duże emocje wśród podatników. Trudno się temu dziwić – organ może sięgnąć po środki ingerujące w majątek przedsiębiorcy jeszcze zanim wyda decyzję określającą wysokość podatku. Innymi słowy: zanim zobowiązanie zostanie formalnie ustalone, fiskus może już zadbać o to, by było z czego je wyegzekwować.
Kluczową przesłanką zastosowania zabezpieczenia jest tzw. „uzasadniona obawa niewykonania zobowiązania”. To pojęcie niedookreślone, które w praktyce daje organom szerokie pole interpretacyjne. Ustawodawca wskazuje jedynie przykłady – jak trwałe niepłacenie podatków czy wyzbywanie się majątku – ale katalog pozostaje otwarty. Organy mogą więc opierać się także na innych okolicznościach, np. kondycji finansowej podatnika czy charakterze jego działalności.
Istotne jest również to, że na etapie zabezpieczenia organ nie musi „udowodnić” zobowiązania podatkowego w pełnym tego słowa znaczeniu. Wystarczy jego uprawdopodobnienie. To zasadnicza różnica względem postępowania wymiarowego. Decyzja zabezpieczająca ma bowiem charakter tymczasowy i prewencyjny – nie przesądza ostatecznie o wysokości podatku, a jedynie „rezerwuje” majątek na poczet przyszłej egzekucji.
Ta konstrukcja powoduje napięcie pomiędzy interesem fiskalnym państwa a ochroną praw podatnika. Z jednej strony państwo chce zapobiec sytuacji, w której zobowiązanie okaże się nieściągalne. Z drugiej – podatnik może zostać dotknięty daleko idącymi ograniczeniami, zanim jeszcze jego sprawa zostanie definitywnie rozstrzygnięta.
Jak sądy patrzą na zabezpieczenia? Wnioski z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie
Dobrym przykładem podejścia sądów do tej instytucji jest wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie z 19 listopada 2025 r. (syg. Akt. I SA/Sz 432/25). Sprawa dotyczyła spółki, wobec której organ określił przybliżoną kwotę zobowiązania w VAT za cały 2023 r. i jednocześnie dokonał jego zabezpieczenia na majątku.
Tłem sprawy były ustalenia kontroli celno-skarbowej, z których wynikało, że spółka odliczała VAT z faktur dokumentujących – zdaniem organu – fikcyjne transakcje. Wskazywano m.in. na brak kontaktu z kontrahentami, brak potwierdzenia transakcji w ich rozliczeniach czy funkcjonowanie podmiotów w wirtualnych biurach. Dodatkowo spółka nie posiadała istotnego majątku trwałego, a jej sytuacja finansowa była słaba (strata, brak nieruchomości, brak pojazdów).
Spółka kwestionowała zarówno ustalenia dotyczące transakcji, jak i zasadność samego zabezpieczenia. Argumentowała m.in., że organ nie przeprowadził pełnego postępowania dowodowego i nie wykazał jej udziału w oszustwie.
Sąd jednak oddalił skargę, podkreślając kilka istotnych kwestii:
Po pierwsze, wyraźnie rozdzielił postępowanie zabezpieczające od postępowania wymiarowego. W jego ocenie podatnik nie może oczekiwać, że już na etapie zabezpieczenia organ (czy sąd) przesądzi o prawidłowości rozliczeń VAT. To będzie przedmiotem odrębnego postępowania.
Po drugie, sąd potwierdził, że dla wydania decyzji zabezpieczającej wystarczy uprawdopodobnienie zobowiązania. Organy mogą oprzeć się na ustaleniach kontroli, nawet jeśli nie są one jeszcze ostateczne.
Po trzecie, zaakcentowano znaczenie sytuacji majątkowej podatnika. Brak istotnych aktywów, strata finansowa oraz wysoka potencjalna kwota zobowiązania były – zdaniem sądu – wystarczające do przyjęcia, że istnieje realne ryzyko niewykonania zobowiązania.
Wreszcie, sąd uznał, że charakter zarzucanych nieprawidłowości (posługiwanie się nierzetelnymi fakturami) również może wzmacniać obawę niewykonania zobowiązania.
Co to oznacza w praktyce?
Dla podatników oznacza to, że skuteczna obrona na tym etapie jest trudna – zwłaszcza jeśli ich sytuacja majątkowa nie pozwala na wykazanie zdolności do zapłaty potencjalnego podatku.
Nie oznacza to jednak braku środków ochrony. Kluczowe jest rozróżnienie etapów postępowania. Na etapie zabezpieczenia warto koncentrować się na podważaniu przesłanki „uzasadnionej obawy” – np. poprzez wykazanie realnych możliwości finansowych czy stabilności działalności. Natomiast zasadniczy spór o VAT przenosi się do postępowania wymiarowego.
Z perspektywy praktyki doradczej wniosek jest dość jednoznaczny: w sprawach „ryzykownych” (np. związanych z łańcuchami dostaw czy nowymi kontrahentami) należy nie tylko dbać o dokumentację podatkową, ale również o transparentność sytuacji majątkowej i finansowej. To właśnie ona może przesądzić o tym, czy fiskus sięgnie po instrument zabezpieczenia – i czy sąd uzna to za uzasadnione.
Komentarz eksperta
Wyrok dobrze pokazuje kierunek, w jakim idzie praktyka organów i sądów – zabezpieczenie przestaje być środkiem wyjątkowym, a staje się standardowym narzędziem w sprawach „podwyższonego ryzyka”, zwłaszcza w VAT. Kluczowe jest to, że granica między „uprawdopodobnieniem” a „udowodnieniem” jest w praktyce dość płynna i często przesuwa ciężar sporu na późniejszy etap.
Z perspektywy podatnika największym ryzykiem nie jest samo przyszłe zobowiązanie, ale utrata płynności w wyniku zabezpieczenia – zajęcia rachunków, ustanowienia hipoteki czy zastawu skarbowego. Dlatego w takich sprawach strategia obrony powinna być dwutorowa: równolegle przygotowanie argumentacji do postępowania wymiarowego oraz aktywne wykazywanie, że brak jest realnej obawy niewykonania zobowiązania. W przeciwnym razie nawet potencjalnie wygrana sprawa podatkowa może okazać się „pyrrusowa” z biznesowego punktu widzenia.
