Ciekawe, kiedy ustawodawca zauważy zmiany na rynku pracy?
- Wysłane przez Autor: Paweł Ziółkowski
- Kategorie HR, kadry i płace
- Data 17 lipiec 2026
Reforma PIP, a dokładniej umożliwienie inspekcji przekształcania decyzją umów cywilnoprawnych w umowę o pracę uwypukliła pewien problem, sprowadzający się w gruncie rzeczy do tego, że przepisy nie nadążają za rzeczywistością. Chociaż właściwie, to nie nadąża ustawodawca. No ale po kolei.
W pokoleniu moich rodziców pracowało się często po 30 lat w jednej firmie (oczywiście państwowej, bo ciężko było znaleźć inną). Od poniedziałku do piątku po 8 godzin. Okazuje się, że dla wielu młodych ludzi nie jest to już szczyt marzeń. I nie chodzi o to, że młodzi nie chcą pracować – chcą, ale jednocześnie chcą łączyć pracę z innymi aktywnościami np. rodziną czy uprawianiem sportu. Dlatego też coraz większą popularnością cieszą się elastyczne formy zatrudnienia, poczynając od możliwości zdalnego wykonywania pracy. Nie jest ona idealna, bo w domu mamy dużo rozpraszaczy, przez co w domu z pracy się nie wychodzi. Ale z drugiej strony oznacza to możliwość rozłożenia pracy w ciągu dnia. W efekcie najbardziej optymalna robi się praca hybrydowa, np. w systemie 3:2 (3 dni stacjonarnie, 2 dni w domu). Ale trzeba pamiętać, że nie w każdym zawodzie jest ona możliwa.
Młodzi nie stawiają też umowy o pracę na piedestale – dla nich to po prostu jedna z możliwości zatrudnienia. A jednocześnie potrafią liczyć i widzą, że na etacie pracownik otrzymuje ok. 60% tego, co wydaje na niego pracodawca, a po przekroczeniu progu 120.000 zł w skali roku jeszcze większa (bo zamiast stawki 12% stosuje się stawkę 32% PIT). Jeżeli zatem na B2B mogą otrzymać znacznie więcej – rachunek jest prosty.
Ustawodawca zaś odwrotnie – uważa, że etat jest cudowny i nic lepszego nie może nas spotkać (co z tego, że drogi!). Jednocześnie jednak ewidentnie wysyła sprzeczne sygnały. Z jednej strony utrzymuje zasady opłacania podatku i składek, które powodują, że od strony ekonomicznej etat jest po prostu mało opłacalny (ale oczywiście ma inne zalety). Z drugiej – wprowadza rozwiązania pozwalające inspektorom PIP zmieniać umowy na te mniej opłacalne. Ale muszą oni przy tym kierować się wolą stron, a te przecież potrafią liczyć. Czyli możemy wybrać alternatywne formy zatrudnienia, ale PIP może je podważyć, chyba że nie będziemy chcieli, żeby to zrobił… Dlatego bardzo istotne jest świadome wybieranie formy zatrudnienia – w szczególności po stronie wykonawcy umowy.
Bezkrytyczne podważanie umów zlecenia i współpracy B2B jest pozbawione sensu. Są to bowiem legalne możliwości, przewidziane przez polskie prawo. Dodatkowo granica między etatem i jego alternatywami jest płynna i nieoczywista – każda umowa o świadczenie usług ma większe lub mniejsze cechy stosunku pracy. W szczególności miejsce i czas świadczenia usług zależą w pierwszej kolejności od rodzaju tychże usług, a sami pracownicy też mają coraz częściej daleko posuniętą swobodę w tym zakresie.
W efekcie nadając nowe uprawnienia PIP ustawodawca nie tylko nie poprawił sytuacji wykonawców umów, ale wprowadził nowe zmienne, które mogą okazać się dla nich niekorzystne (np. podważenie B2B może skutkować koniecznością zwrotu odliczonego wcześniej VAT). I teraz trzeba czekać lata, żeby poznać, jak nowa regulacja będzie stosowana w praktyce.
Niewątpliwie olbrzymim plusem nowelizacji jest szerokie naświetlenie w przestrzeni publicznej problemów związanych z zatrudnieniem. Jest to zatem idealny czas, żeby rozważyć, co należy zmienić w Kodeksie pracy, jakie zasady wprowadzić, żeby prawo pracy nadążało za rzeczywistością. Krokiem w dobrą stroną jest upowszechnienie pracy zdalnej, ale to wciąż zbyt mało. Warto rozważyć rozluźnienie prawa pracy zarówno od strony formalnej (np. poprzez dopuszczenie zawierania umów o pracę w formie dokumentowe), jak i materialnej (np. poprzez wprowadzenie możliwości współdzielenia stanowisk pracy). Niestety ustawodawca raczej nie pójdzie w niedalekiej przyszłości w tę stronę. Woli wprowadzać nieostre regulacje i karać za ich naruszenia. To raczej nie jest jednak właściwy kierunek.
Ps. Projekt wyrzucenia z Kodeksu pracy zapisu o bezpłciowych ogłoszeniach o pracę został niestety odrzucony. A była nadzieja na powrót do normalności…
Autor: Paweł Ziółkowski
