Ciężarne mają być pozbawione wynagrodzenia chorobowego
- Wysłane przez Autor: Paweł Ziółkowski
- Kategorie HR, kadry i płace
- Data 6 maj 2026
Kobiety w ciąży mają być wykluczone z wynagrodzenia chorobowego. Zamiast tego mają otrzymywać zasiłek chorobowy. Projekt jest przedstawiany jako zmiana na lepsze i niewątpliwie tak jest od strony pracodawcy. A jak od strony pracownika? Sprawdźmy!
W chwili obecnej kobiety w ciąży otrzymują wynagrodzenie chorobowe tak, jak wszyscy inni pracownicy, czyli przez 33 dni w roku (w przypadku osób po 50 roku życia – przez 14 dni). W odróżnieniu od innych pracowników, u których wynagrodzenie chorobowe wynosi zazwyczaj 80% wynagrodzenia, w czasie ciąży zwolnienia są płatne w 100%. Po upływie tego okresu przysługuje zasiłek chorobowy (100%). Innymi słowy pozbawienie kobiet w ciąży prawa do wynagrodzenia chorobowego oznacza, że będą po prostu przez dłuższy czas pobierać zasiłek chorobowy.
W uzasadnieniu projektu ustawodawca zachwala swój pomysł pisząc, iż w raporcie ZUS „Absencja chorobowa w 2023 r.” kategoria „ciąża, poród i połóg” odpowiadała za 14,2% ogółu dni absencji (33,7 mln dni). Innymi słowy wydatki na wynagrodzenia chorobowe powinny zmniejszyć się średnio o powyższy wskaźnik (oczywiście wszystko zależy od zakładu pracy, a przede wszystkim od ilości zatrudnionych kobiet). „Projektodawca zakłada, że długofalowo zmiana przyczyni się do poprawy sytuacji kobiet na rynku na tyle, że zmniejszy obawy przed powiększeniem rodziny i poprawi wskaźnik dzietności w Polsce. A przynajmniej przyczyni się do spowolnienia negatywny trend spadku. Koszty polityki demograficznej nie powinny obciążać budżetów pracodawców, zwłaszcza przedsiębiorców”.
Innymi słowy zmiana od strony pracodawcy niewątpliwie oznacza spadek kosztów – w przypadku zakładów zatrudniających młode kobiety mogą to być znaczne oszczędności.
Jakoś jednak w uzasadnieniu zabrakło informacji na temat tego, co zmieni się z perspektywy samych ciężarnych. Opisy sugerujące, że dzięki tej zmianie wzrośnie zatrudnienie na etacie, a jednocześnie zwiększy się dzietność w Polsce budzą uzasadnione wątpliwości. Stosunek pracy jest bowiem nadmiernie sformalizowany, a obciążenia sięgają 2/3 kwoty netto (pracownik dostaje bowiem około 60% tego, co wydaje na niego pracodawca, a pozostałe 40% pobiera US i ZUS) tymczasem na zleceniu czy JDG można spokojnie dobić, a nawet przekroczyć 80%. Na dodatek przechodzenie na etat w czasie ciąży lub tuż przed nią jest często podważane przez ZUS, więc zmiana formy zatrudnienia jest w tym przypadku niewskazana i może rodzić problemy (może tym by się ustawodawca łaskawie zajął?).
Istotne jest jednak co innego. Zgodnie z obowiązującymi przepisami wynagrodzenie ze stosunku pracy i umowy zlecenia oraz zasiłek macierzyński są wolny od podatku u kobiet do 26 roku życia i po 60 r.ż. (to nie żart!). Zasiłek chorobowy podlega natomiast opodatkowaniu. W efekcie zmiana wynagrodzenia chorobowego na zasiłek zapewne nie poprawi wielkości zatrudnienia i dzietności, ale na pewno wpłynie na wysokość podatku dochodowego do zapłaty – standardowo 12%. Co prawda – w odróżnieniu od wynagrodzenia chorobowego – z tytułu zasiłku nie odprowadza się składki zdrowotnej (9%), ale wciąż oznacza wzrost obciążenia o 3%. Rozwiązaniem byłoby zwolnienie od podatku ciążowego zasiłku chorobowego w tych samych przedziałach wiekowych – ale projekt nie przewiduje takiego rozwiązania.
W efekcie reformy powstaną zatem następujące skutki:
1) pracodawcy wydadzą mniej o około 14,2% sumy wynagrodzeń chorobowych – każdy musi sam policzyć, jak to u niego będzie wyglądać,
2) kobiety w ciąży do 26 r.ż. i po 60 r.ż. na zmianie oszczędzą 9% składki zdrowotnej, ale zapłacą 12% podatku, czyli dopłacą „do interesu” 3%,
3) pozostałe panie oszczędzą 9% składki zdrowotnej (podatek i tak mają do zapłaty),
4) ZUS wyda ok. 1,562 mld zł więcej (kwota z uzasadnienia projektu),
5) NFZ otrzyma ok. 140 mln mniej (szacunkowo 1,562 mld zł * 9%).
Autor: Paweł Ziółkowski
