K+M+B
- Wysłane przez Autor: Paweł Ziółkowski
- Kategorie HR, kadry i płace
- Data 25 kwiecień 2026
Od kilku miesięcy obowiązują przepisy nakazujące stosowanie ogłoszeń o pracę neutralnych pod względem płci. Artykuł omawia sposoby pisania ogłoszeń o pracę z uwzględnieniem tej zasady.
Od wprowadzenia zasady pisania ogłoszeń o pracę w sposób bezpłciowy minęło kilka miesięcy. Warto więc podsumować, jak wygląda stosowanie regulacji w praktyce.
Od 24 grudnia 2025 r. obowiązuje zasada mówiąca, że pracodawca zapewnia, aby ogłoszenia o naborze na stanowisko oraz nazwy stanowisk były neutralne pod względem płci, a proces rekrutacyjny przebiegał w sposób niedyskryminujący.
Zasada ta jest wręcz sprzeczna z językiem polskim, w którym nazwy zawodów mają zazwyczaj formę męską. Używając takiej – męskiej – nazwy bynajmniej nie dyskryminujemy pań. Po prostu szukamy osoby na dane stanowisko, a to, jakiej będzie płci – nazwyczaj nie ma znaczenia (są jednak wyjątki – patrz niżej).
Pozostawanie w sprzeczności z językiem polskim powoduje, że szukamy rozwiązań nienaturalnych językowo i np. zaczynamy na potęgę stosować feminatywy. Można mieć tu pierwsze spostrzeżenia. Możemy oczywiście poszukiwać drukarki (takiego drukarza w spódnicy), ale jeżeli damy takie ogłoszenie, to na bank zasypią nas oferty… urządzeń do nanoszenia treści na papier. W efekcie stosowanie feminatywów niekoniecznie, a w każdym razie w każdym przypadku będzie wskazane.
Niektórzy ekspercie zalecają zatrudnianie „osoby na stanowisko”, „osoby do działu”, „osoby sprzątającej” itp. Wydaje się w miarę ok, ale osoba jest rodzaju żeńskiego…
Coraz większą popularność zyskuje zamieszczanie w ogłoszeniach oznaczenia „K/M”. Zwolennicy politycznej poprawności wskazują jednak, że to za mało, bo pomija osoby niebinarne – w efekcie pojawia nam się K/M/N, które na upartego można zastąpić K+M+B, co oznacza kobieta, mężczyzna, bez oznaczenia (nie mylić z Kacprem i spółką).
W całym zamieszaniu ustawodawca zgubił jeden, dość istotny wątek. Czy tego chce, czy nie, płeć ma znaczenie. A w niektórych przypadkach nawet duże znaczenie. Mogą zaistnieć takie okoliczności, gdy będziemy potrzebować osób określonej płci, a mimo to, że będzie to w pełni uzasadnione – od strony formalnej nie będziemy mogli tego napisać. Pięknym przykładem jest branża filmowa – do danej produkcji możemy potrzebować wyłącznie określonych osób – np. młodych kobiet, starych mężczyzn itp. Jeżeli będzie to uzasadnione obiektywnymi okolicznościami nie powinno być uznane za dyskryminację. Ale przepis jest kategoryczny i nie przewiduje żadnych odstępstw. W efekcie kopalnia udaje, że szuka także kobiet do fedrowania, a salon sukien ślubnych udaje, że zatrudni mężczyznę do pomocy w przymierzalni. Póki co za naruszenie zasady nie grozi żadna kara. Może się to zmienić już w czerwcu – istnieje projekt ustawy wprowadzającej karę za ogłoszenie o pracę wskazujące płeć, co powoduje, że sytuacja przestaje być śmieszna. Miejmy nadzieję, że ustawodawca pójdzie po rozum do głowy i albo zrezygnuje z karalności omawianego czynu, albo wprowadzi katalog sytuacji, gdy kary nie będą nakładane.
Na koniec trzeba podkreślić wyraźnie, że wymóg bezpłciowości obowiązuje tylko podczas rekrutacji! W efekcie jeżeli uda nam się zrekrutować K lub M lub B na dane stanowisko, to oznaczenie tego stanowiska w dokumentach wewnętrznych (np. regulaminie pracy), pieczątkach czy stopkach maila można póki co pisać normalnie, zgodnie z zasadami języka polskiego. W efekcie, o ile osoba zwerbowana na stanowisko inżyniera będzie kobietą (podobnie jak Kopernik, która przecież była Kobietą!), to od chwili zatrudnienia możemy na nią mówić i o niej pisać per „inżynier”, a nie „inżynierka”. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w mowie pracownica używała feminatywu, mimo że w dokumentach będzie używana męska forma.
Pamiętaj: przepisy nie wymagają używania nazw stanowisk neutralnych ze względu na płeć w dokumentach wewnętrznych, stopkach, pieczątkach, wizytówkach. Wymóg taki dotyczy wyłącznie ofert pracy.
Autor: Paweł Ziółkowski
