Jedna sprawa, dwie zupełnie różne historie – o sporze podatkowym, KKS i konsekwencjach procesowych
- Wysłane przez Autor: Jakub Sitarski
- Kategorie Kontrole i postępowania
- Data 11 marzec 2026
Sprawy podatkowe i karne skarbowe coraz częściej prowadzone są równolegle. W teorii oba postępowania powinny się wzajemnie uzupełniać – w praktyce jednak zdarza się, że błędy popełnione w jednym z nich wywołują bardzo poważne konsekwencje w drugim. Szczególnie groźna bywa sytuacja, w której sprawa karna skarbowa zostaje poprowadzona w sposób nieprzemyślany lub zbyt mechanicznie oparta na ustaleniach postępowania podatkowego.
Dobrym przykładem jest sprawa podatnika, wobec którego organy podatkowe zakwestionowały prawo do odliczenia VAT, zarzucając mu niedochowanie należytej staranności przy weryfikacji dostawcy. Co istotne, w decyzjach podatkowych nie przypisano mu świadomego udziału w oszustwie podatkowym ani organizowania procederu wyłudzeń. W ocenie organów podatnik działał w dobrej wierze, lecz nie dochował standardów staranności wymaganych przy prowadzeniu działalności gospodarczej.
W toku postępowania podatkowego wszczęto jednak także postępowanie karne skarbowe, a podatnik został zawiadomiony o zawieszeniu biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego. Sama sprawa karna została przeprowadzona w sposób dość typowy dla wielu podobnych postępowań – niemal wyłącznie w oparciu o akta sprawy podatkowej. W praktyce oznaczało to, że w akcie oskarżenia w dużej mierze powielono ustalenia i twierdzenia organów podatkowych z wydanych decyzji.
Problem polegał jednak na tym, że w postępowaniu karnym przyjęto znacznie dalej idące założenia niż w sprawie podatkowej. Podatnikowi zarzucono bowiem popełnienie przestępstwa oszustwa podatkowego! a więc działania ze świadomością i zamiarem doprowadzenia do uszczuplenia należności publicznoprawnych. Tymczasem w postępowaniu podatkowym organy w ogóle takiej tezy nie formułowały – ograniczyły się jedynie do zarzutu braku należytej staranności.
Co więcej, nawet z samego aktu oskarżenia wynikało, że nie kwestionowano istnienia towarów ani ich dalszej sprzedaży, co w praktyce potwierdzało, że sprawa nie dotyczy klasycznych „pustych faktur” w sensie przedmiotowym. Mimo to w postępowaniu karnym przyjęto konstrukcję przestępstwa opartego właśnie na założeniu świadomego oszustwa podatkowego.
W toku sprawy karnej – jak wynika z przedstawionych okoliczności – podatnik przyznał się do zarzucanych czynów, prawdopodobnie nie zdając sobie w pełni sprawy z konsekwencji takiego oświadczenia. W rezultacie sąd karny uznał go za winnego i orzekł m.in. przepadek równowartości korzyści podatkowej, jaką miał uzyskać. To bardzo bolesne.
Najprawdopodobniej za taką korzyść uznano odliczenie podatku naliczonego wykazanego na fakturach zakupowych. Tymczasem w rzeczywistości odliczenie podatku naliczonego co do zasady nie stanowi korzyści podatkowej, lecz realizację fundamentalnej zasady neutralności VAT. Konstrukcja tego podatku zakłada bowiem, że ciężar ekonomiczny VAT ponosi konsument końcowy, a nie podmiot prowadzący działalność gospodarczą.
W całej sprawie pojawia się więc wyraźna sprzeczność pomiędzy ustaleniami postępowania podatkowego i karnego skarbowego. W sprawie podatkowej organy przyjęły bowiem, że podatnik działał w dobrej wierze, lecz nie dochował należytej staranności. Potwierdza to chociażby zastosowanie 20% sankcji VAT, czyli dodatkowego zobowiązania podatkowego przewidzianego dla sytuacji, w których podatnik nie dochował należytej staranności. Gdyby organy uznały, że działał on świadomie i uczestniczył w oszustwie, sankcja mogłaby wynieść nawet 100% kwoty podatku.
Tymczasem w sprawie karnej skarbowej przyjęto coś dokładnie odwrotnego – że podatnik działał z pełną świadomością oszustwa. Powstała więc sytuacja, w której ten sam stan faktyczny został oceniony w dwóch postępowaniach w sposób całkowicie odmienny. Dodatkowych wątpliwości dostarcza także analiza samego mechanizmu rzekomego oszustwa. Jeżeli bowiem – zgodnie z ustaleniami organów – podatnik działał w dobrej wierze i jedynie nie dochował należytej staranności, oznaczałoby to w praktyce, że organizatorzy ewentualnego oszustwa działali całkowicie bezinteresownie. Z akt sprawy – zarówno podatkowej, jak i karnej – nie wynika bowiem, aby ustalono jakiekolwiek przepływy finansowe, które mogłyby wskazywać, że podatnik przekazywał komukolwiek środki odpowiadające odliczonemu VAT.
Równolegle toczyła się także sprawa sądowoadministracyjna. Wojewódzki Sąd Administracyjny podzielił stanowisko organów i uznał, że podatnik nie dochował należytej staranności. Podatnikowi ktoś odradził złożenie skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego, co spowodowało, że wyrok ten stał się prawomocny (mam tutaj co najmniej mieszane odczucia).
W konsekwencji obecnie jedyną drogą podważenia rozstrzygnięć pozostają nadzwyczajne tryby wzruszenia orzeczeń, zarówno w postępowaniu podatkowym, jak i karnym. Cała sprawa pokazuje jednakbardzo wyraźnie, jak poważne skutki może wywołać nieprawidłowe pokierowanie postępowaniem karnym skarbowym. Mechaniczne oparcie aktu oskarżenia na ustaleniach sprawy podatkowej, brak samodzielnej analizy znamion czynu zabronionego oraz nieprzemyślane przyznanie się do zarzutów mogą doprowadzić do sytuacji, w której podatnik zostaje uznany za sprawcę oszustwa, mimo że w postępowaniu podatkowym w ogóle nie przypisano mu takiej roli. Oprócz VAT-u i sankcji (swoistej kary administracyjnej) zapłacić ma także drugie tyle jako przepadek równowartości rzekomej korzyści podatkowej.
Brzmi skomplikowanie, prawda? To nie jest łatwa sprawa, ale zawsze jest jakieś rozwiązanie. Jeśli mierzysz się z podobnym problemem, postaram się pomóc także i Tobie.

