Koniec K+M+B…
- Wysłane przez Autor: Paweł Ziółkowski
- Kategorie HR, kadry i płace
- Data 18 czerwiec 2026
Wymóg pisania ogłoszeń o pracę bez wskazywania płci obowiązuje od pół roku, czyli o pół roku za długo. W sejmie pojawił się projekt nowej ustawy znoszącej ten nieżyciowy wymóg.
Zatrudnię murarza. Zatrudnię szwaczkę. Jest nadzieja, że niedługo wróci normalność i będzie można tak pisać!
Nasz ustawodawca potrafi zepsuć święta. Oj potrafi! W Wigilię 2025 wprowadził w życie nowelizację kodeksu pracy. Powiedzenie o niej, że jest pozbawiona sensu, to nic nie powiedzieć!
No ale do rzeczy – wprowadzono obwiązek pisania ogłoszeń o pracę w sposób bezpłciowy (niesugerujący płci pracownika). Problem w tym, że nasz język jest, jaki jest (polska język, trudna język). I bardzo często posługuje się męskimi formami zawodów. Żeńskie odpowiedniki (feminatywy) nie zawsze są jednoznaczne. Jeżeli gościnią jest ministra, to jeszcze jest to do przełknięcia. Ale jakbym zobaczył ogłoszenie, że ktoś potrzebuje drukarki, to bym się zastanawiał, czy potrzebuje przenieść myśl na papier, czy też kręcą go kobiety pachnące farbą drukarską…
Niektóry próbują konstrukcji typu „zatrudnię osobę na stanowisko…”. Forma nad wyraz sztuczna, a jakbym – zgodnie ze starym dowcipem – miał się zmieścić w darmowych słowach ogłoszenia, wolałbym dopisać „sprzedam auto”.
Inni – specjaliści od kryptografii – wpisują enigmatyczne K/M. Jeżeli będziemy jednak iść w tę stronę, za chwilę będzie to za mało i trzeba będzie pisać K+M+B (kobieta, mężczyzna, bez wskazania).
Absurd goni absurd, a poloniści rwą włosy z głowy. Na razie za naruszenia nie ma kary, ale w projekcie ustawy o transparentności wynagrodzeń za wskazanie „pci” (tak kiedyś powiedziało moje dziecko) ma grozić kara do 30k zł. Ustawa nie wejdzie co prawda w tym roku, ale ewidentnie idzie to w niewłaściwym kierunku.
I nagle pojawia się światełko w tunelu. W sejmie jest projekt ustawy nowelizującej KP. Krótki projekt, ale jakże treściwy. Projekt wywalający obowiązek bezpłciowego pisania ogłoszeń o pracę do kosza (miejmy nadzieję, że skutecznie i bezpowrotnie!). Projekt przywracający zdrowy rozsądek i chroniący nasze dobro narodowe, czyli język polski, przed nowomową. Projekt, który usuwa chory, nieprecyzyjny zapis z polskiej ustawy. Projekt, dzięki któremu działom kadr będzie lepiej i pewnie wzrośnie dzietność (a co – jeżeli ustawodawca, który w uzasadnieniu innego projektu dowodzi, że pozbawienie kobiet w ciąży prawa do wynagrodzenia chorobowego przełoży się na dzietność, to ja też mogę wysnuwać takie wyssane z palca wnioski!).
Wymóg bezpłciowego pisania ogłoszeń jest narzuceniem jednej wizji, sprzecznej z zasadami języka polskiego i rodzącej spory interpretacyjne. I żeby była jasność. Nie bronię nikomu używania feminatywów. Ale chciałbym, żeby się przełożyło w drugą stronę, to znaczy, żeby ich zwolennicy nie byli fanatykami i nie narzucali ich stosowania innym. Zatrudnię księgową nie dyskryminuje facetów – po prostu w tym zawodzie jest ich mniej. Zatrudnię górnika nie dyskryminuje zaś kobiet – po prostu praca na przodku jest ciężka, brudna i trudna, więc trzeba mieć do niej to, co mają faceci (oczywiście chodzi o siłę i zdecydowanie mniej wdzięku). Na dodatek płeć ma czasem kluczowe znaczenia dla zatrudnienia (statystki do filmu o mniszkach raczej powinny być kobietami).
Powyższe powoduje, że trzymam kciuki za nowelizację. Poinformujemy, jak wejdzie w życie.
Autor: Paweł Ziółkowski
