Korekty cen transferowych a VAT: TSUE (ponownie) wkracza do gry.
- Wysłane przez Autor: Daniel Więckowski
- Kategorie VAT
- Data 22 maj 2026
Pożenienie cen transferowych (TP) z podatkiem VAT od lat uchodzi w świecie doradców za wyższą szkołę podatkowej magii. Kiedy wydawało się, że wypracowaliśmy już pewne status quo, najnowszy wyrok TSUE z 13 maja 2026 r. w sprawie C-603/24 (Stallantis Portugal) dostarcza nam doskonałego materiału do dalszej analizy. Sprawa ta rzuca ciekawe światło na to, jak cienka potrafi być granica między zwykłym wyrównaniem rentowności a odpłatnym świadczeniem usług.
Korporacyjny labirynt: Jak to robili w General Motors?
Aby zrozumieć wagę tego rozstrzygnięcia, musimy przyjrzeć się kunsztownej architekturze rozliczeń wewnątrzgrupowych, która stała się zarzewiem sporu. Sprawa dotyczyła portugalskiej spółki GMP (obecnie Stellantis Portugal), która w strukturach koncernu pełniła klasyczną rolę tzw. limited risk entity – dystrybutora o ograniczonym ryzyku.
Zgodnie z oficjalną umową grupową z 2004 r., mechanizm ustalania cen transferowych wyglądał następująco: początkowe ceny pojazdów i części kupowanych od europejskich producentów z grupy (OEM) były kalkulowane poprzez odjęcie od cen „zewnętrznych” (detalicznych dla niezależnych dealerów) kosztów dystrybucji oraz z góry określonej, docelowej marży zysku dla dystrybutora.
Diabeł tkwił jednak w funkcjonalnym „plusiku”. Spółka portugalska została zaangażowana w szeroko pojętą obsługę procesu reklamacyjnego i akcji naprawczych. Gdy auta posiadały wady produkcyjne lub były objęte kampaniami naprawczymi, niezależni dealerzy dokonywali fizycznych napraw i wystawiali faktury z lokalnym podatkiem VAT bezpośrednio na GMP.
Dystrybutor skrupulatnie agregował te wydatki, dorzucał do nich całą gamę własnych kosztów operacyjnych – w tym koszty personelu, marketingu czy energii elektrycznej – i raportował te dane do OEM. Na koniec każdego okresu, w celu dostosowania rzeczywistego wyniku finansowego GMP do gwarantowanej marży, producenci OEM wystawiali noty uznaniowe lub obciążeniowe.
Podatkowa pułapka: Fiskus węszy usługę
Portugalski organ podatkowy, po przeprowadzeniu kontroli, dokonał swoistej nadinterpretacji ekonomicznej. Urzędnicy zobaczyli, że koszty napraw gwarancyjnych „wchodzą” do ogólnego worka kalkulacyjnego korekty rentowności. Postawili więc odważną tezę: skoro dystrybutor organizuje proces reklamacyjny, a grupa zwraca mu te koszty w postaci korekt TP, to te dopłaty stanowią nic innego jak odpłatne świadczenie usług naprawczych. Efekt? Decyzja domiarowa opiewająca na blisko 1,5 miliona EUR zaległego podatku VAT wraz z odsetkami!
Wyrok TSUE: Kiedy korekta TP jest bezpieczna (poza VAT)?
TSUE przypomniał świętą zasadę: aby transakcja podlegała pod VAT, musi istnieć bezpośredni związek pomiędzy usługą a rzeczywistym wynagrodzeniem, osadzony w stosunku prawnym, w ramach którego dochodzi do wymiany świadczeń wzajemnych.
Trybunał orzekł, że wyrównanie rentowności do ustalonej marży nie stanowi wynagrodzenia za usługi, jeśli spełnione są następujące warunki:
- Brak wyraźnych wzajemnych zobowiązań usługowych: Umowa łącząca strony służy wyłącznie regulacji cen towarów i rentowności dystrybutora, a nie nakłada na niego prawnego obowiązku świadczenia usług naprawczych na rzecz producenta w zamian za to konkretne wyrównanie.
- Wieloskładnikowy charakter kalkulacji: Koszty napraw są jedynie jednym z wielu parametrów wpływających na ostateczny zysk. Z uwagi na to, że ostateczne rozliczenie zależy od globalnego wyniku i może przybrać formę zarówno noty uznaniowej, jak i obciążeniowej, brak jest bezpośredniego i przewidywalnego przełożenia na konkretną czynność. Związek ten ma charakter co najwyżej pośredni.
A kiedy korekta wpadłaby w reżim VAT? Tylko w sytuacji, gdyby organy krajowe udowodniły, że strony powiązały korektę bezpośrednim, sztywnym węzłem obligacyjnym – czyli gdyby dopłata była ukrytym, gwarantowanym i łatwo mierzalnym wynagrodzeniem za z góry określoną usługę.
Krajowe podwórka, czyli unijna teoria vs. lokalna brutalność
Choć wyrok TSUE brzmi jak powiew normalności, podatnicy nie mogą jeszcze otwierać szampana. Pamiętajmy, że prawo unijne wyznacza ramy, ale diabeł tkwi w podejściu lokalnych administracji skarbowych poszczególnych państw członkowskich. Przykładowo – w Czechach tamtejsza praktyka i sądy potrafią podchodzić do tematu znacznie bardziej restrykcyjnie, nierzadko wciągając korekty rentowności bezpośrednio w reżim podatku VAT. Każda umowa dystrybucyjna i polityka TP musi być szyta na miarę, z uwzględnieniem lokalnych ryzyk.
Przy kwestiach wpływu korekt cen transferowych na VAT – zawsze skontaktuj się z nami! Nasz zespół precyzyjnie przeanalizuje Wasze umowy i zabezpieczy grupowe rozliczenia przed niepotrzebnym ryzykiem!
