KSeF i brytyjska przygoda, czyli kiedy „przesunięcie własne” staje się eksportem
- Wysłane przez Autor: Daniel Więckowski
- Kategorie KSEF
- Data 2 kwiecień 2026
Zapnijcie pasy i odstawcie na chwilę kawę (chyba że potrzebujecie jej do przetrwania kolejnej rewolucji w znacznikach JPK). Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w najnowszej interpretacji z 26 marca 2026 r. (sygn. 0112-KDIL1-3.4012.2.2026.1.KM) postanowił udowodnić, że w świecie VAT granica między „nietransakcyjnym przesunięciem towarów” a pełnoprawnym „eksportem” jest cieńsza niż cierpliwość podatnika podczas awarii ministerialnych systemów.
Logistyka kontra fiskus: Model „na własny rachunek”?
Pewna polska Spółka, będąca czynnym podatnikiem VAT w kraju oraz zarejestrowana dla celów VAT w Wielkiej Brytanii (posiadająca numer VAT GB), wdrożyła model logistyczny, który na papierze wyglądał na bardzo bezpieczny i poukładany.
Mechanizm był prosty: Spółka najpierw organizuje wywóz towarów z magazynu w Polsce, dokonuje odprawy eksportowej w kraju, a następnie importuje te towary „na siebie” w Wielkiej Brytanii (korzystając z własnego numeru VAT GB). Dopiero gdy towar fizycznie znajduje się na Wyspach, następuje jego dostawa pod adres konkretnego klienta. Spółka argumentowała, że prawo do rozporządzania towarem jak właściciel przechodzi na nabywcę dopiero w UK, więc w Polsce mamy jedynie do czynienia z technicznym przemieszczeniem własnego majątku, dokumentowanym fakturą pro-forma (tzw. CI) wyłącznie dla potrzeb celnych.
Kluczowy moment: Czy znasz już swojego klienta?
I tu pojawia się „haczyk”, na który Dyrektor KIS złapał wnioskodawcę. W toku postępowania Spółka przyznała, że ostateczny nabywca jest jej znany najpóźniej w momencie rozpoczęcia transportu z Polski, ponieważ wynika to z zamówienia złożonego jeszcze przed wywozem.
Dla fiskusa to wyznanie było kluczowe. Organ uznał, że skoro transport z Polski do kraju trzeciego następuje w celu dostarczenia towaru do konkretnego, znanego już odbiorcy, to wywóz jest bezpośrednią konsekwencją dokonanej sprzedaży. Według Dyrektora KIS nie ma mowy o dwóch odrębnych czynnościach (przemieszczeniu i lokalnej sprzedaży w UK).
Werdykt organu: To jest klasyczny eksport towarów podlegający opodatkowaniu w Polsce. Fakt, że prawo własności przechodzi formalnie dopiero w Wielkiej Brytanii, nie ma dla polskiego VAT-u znaczenia, jeśli cel podróży towaru był znany od początku.
Co to oznacza w praktyce (i dlaczego zaboli)?
Jeśli myśleliście, że wystarczy brytyjska faktura z lokalnym podatkiem, to Dyrektor KIS wyprowadza Was z błędu. Skutki tego stanowiska są szerokie:
- Obowiązek KSeF: Skoro transakcja jest uznana za eksport towarów podlegający polskiej ustawie, Spółka powinna wystawić fakturę ustrukturyzowaną przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur. Brytyjska faktura wystawiona zgodnie z tamtejszymi przepisami nie zwalnia z tego obowiązku.
- Rewolucja w JPK_VAT: Zapomnijcie o raportowaniu tej sprzedaży w polu K_11 (dostawa poza terytorium kraju). Transakcję należy wykazać jako eksport towarów.
- Dokumentacja celna: Nawet jeśli dokument CI (Invoice CI) służył tylko celnikom, fiskus oczekuje pełnej dokumentacji eksportowej potwierdzającej wywóz w ramach konkretnej dostawy.
Uwaga: Stanowisko wysoce kontrowersyjne!
Trzeba uczciwie przyznać, że ta interpretacja idzie pod prąd logice wielu przedsiębiorców i dotychczasowej praktyce, gdzie „przemieszczenie własne” do magazynu w kraju trzecim było traktowane jako zdarzenie neutralne w Polsce. Fiskus w tym przypadku postawił „aspekt ekonomiczny” i „zamiar wywozu” ponad cywilistyczne i formalne momenty przeniesienia władztwa nad rzeczą.
Zalecamy ogromną ostrożność.
Jeśli Wasi klienci stosują podobny model „cross-border”, warto jeszcze raz przeanalizować momenty składania zamówień. Fiskus właśnie pokazał, że widzi „jedną transakcję” tam, gdzie my widzimy skomplikowany proces logistyczny.
