Kto powinien ponosić koszt ubezpieczenia w konsorcjum? Spojrzenie przez pryzmat cen transferowych
- Wysłane przez Autor: Patrycja Szewczyk
- Kategorie Ceny transferowe
- Data 30 lipiec 2026
W projektach realizowanych przez konsorcja zawarcie odpowiedniej polisy ubezpieczeniowej jest zazwyczaj jednym z warunków postawionych przez inwestora. W praktyce najczęściej umowę z ubezpieczycielem podpisuje jeden z uczestników, zwykle lider konsorcjum. Powstaje jednak pytanie, czy fakt formalnego nabycia polisy oznacza jednocześnie, że wyłącznie ten podmiot powinien ponosić jej koszt.
Z perspektywy cen transferowych odpowiedź nie jest oczywista. Analiza nie powinna koncentrować się na kwestiach formalnych, lecz na ekonomicznej istocie transakcji. Zgodnie z zasadą ceny rynkowej, każda alokacja kosztów pomiędzy podmiotami powiązanymi powinna odpowiadać rzeczywistemu podziałowi funkcji, aktywów, ryzyk oraz korzyści osiąganych przez strony.
Formalny nabywca polisy nie zawsze jest jedynym beneficjentem
To, że jeden z uczestników konsorcjum zawiera umowę ubezpieczenia i reguluje składkę, nie oznacza jeszcze, że wydatek ma charakter wyłącznie własny. Często wynika to jedynie z organizacji projektu lub wymagań inwestora, który oczekuje wskazania jednego podmiotu odpowiedzialnego za zapewnienie ochrony ubezpieczeniowej.
Dla oceny prawidłowości rozliczeń pomiędzy uczestnikami konsorcjum znacznie ważniejsze jest ustalenie, kogo obejmuje ochrona wynikająca z polisy oraz czy ogranicza ona ryzyka ponoszone przez więcej niż jeden podmiot. Jeżeli odpowiedź na oba pytania jest twierdząca, trudno uzasadnić pozostawienie całego kosztu wyłącznie po stronie podmiotu wskazanego jako ubezpieczający.
Istota ubezpieczenia polega na przejęciu ryzyka
W dyskusjach dotyczących alokacji kosztów ubezpieczenia pojawia się niekiedy argument, że skoro podczas realizacji kontraktu nie wystąpiła szkoda objęta polisą, pozostali uczestnicy konsorcjum nie uzyskali żadnej wymiernej korzyści.
Takie podejście nie oddaje jednak ekonomicznej funkcji ubezpieczenia. Ochrona ubezpieczeniowa ma wartość już w momencie objęcia nią określonych ryzyk. Jej celem jest ograniczenie potencjalnych negatywnych skutków zdarzeń, które mogą wystąpić w przyszłości, a nie rekompensata szkody, która rzeczywiście się zmaterializowała.
Z tego względu brak wypłaty odszkodowania nie oznacza, że polisa była pozbawiona wartości gospodarczej. Samo przeniesienie ryzyka na ubezpieczyciela stanowi korzyść ekonomiczną dla podmiotów objętych ochroną.
Znaczenie odpowiedzialności uczestników konsorcjum
Przy ocenie zasadności rozliczenia kosztów szczególne znaczenie ma model współpracy przyjęty przez strony. W wielu konsorcjach uczestnicy odpowiadają wobec zamawiającego solidarnie za wykonanie kontraktu. Oznacza to, że odpowiedzialność za realizację przedsięwzięcia nie ogranicza się wyłącznie do podmiotu wykonującego określony zakres robót.
Nawet jeżeli poszczególni uczestnicy odpowiadają za odmienne etapy projektu, nie są całkowicie odizolowani od ryzyk związanych z realizacją całej inwestycji. W takim modelu trudno uznać, że ochrona ubezpieczeniowa służy wyłącznie jednemu z nich.
Jeżeli polisa zabezpiecza odpowiedzialność wszystkich uczestników konsorcjum, naturalną konsekwencją powinno być rozważenie odpowiedniego podziału kosztów pomiędzy podmioty korzystające z tej ochrony.
Jak na tę kwestię patrzą ceny transferowe?
Przepisy dotyczące cen transferowych oraz Wytyczne OECD nie wskazują jednego modelu rozliczania kosztów ubezpieczenia. Wymagają natomiast, aby sposób ich alokacji odpowiadał warunkom, jakie zaakceptowałyby podmioty niepowiązane działające w porównywalnych okolicznościach.
Z perspektywy zasady arm's length trudno byłoby oczekiwać, że niezależny przedsiębiorca będzie stale finansował ochronę ubezpieczeniową obejmującą również innych uczestników projektu, jeżeli oni sami odnoszą z niej wymierne korzyści. W relacjach rynkowych koszt wspólnego zabezpieczenia ryzyk jest co do zasady rozdzielany pomiędzy podmioty, których interesy są chronione przez polisę.
Dlatego pozostawienie całej składki po stronie jednego uczestnika może wymagać szczególnego uzasadnienia ekonomicznego. W przeciwnym razie może pojawić się pytanie, czy nie dochodzi do finansowania korzyści uzyskiwanej przez pozostałych uczestników bez odpowiedniego wynagrodzenia.
Wybór klucza alokacji
Sama konieczność podziału kosztów nie oznacza, że każdy uczestnik powinien zostać obciążony identyczną kwotą. W praktyce wysokość przypadającego kosztu powinna odpowiadać skali korzyści wynikającej z ochrony ubezpieczeniowej oraz poziomowi ryzyk przypisanych poszczególnym podmiotom.
W zależności od specyfiki przedsięwzięcia uzasadnione może być wykorzystanie różnych kluczy alokacji, takich jak wartość powierzonych robót, udział w wartości kontraktu, zakres odpowiedzialności wynikający z umowy konsorcjum czy inne mierzalne wskaźniki odzwierciedlające rzeczywisty poziom zabezpieczanego ryzyka.
Nie istnieje jeden uniwersalny model. Istotne jest natomiast, aby przyjęta metoda była racjonalna, możliwa do zweryfikowania oraz konsekwentnie stosowana.
Komentarz eksperta:
Ocena prawidłowości rozliczenia kosztów ubezpieczenia w konsorcjum wymaga spojrzenia wykraczającego poza formalne zapisy umowy ubezpieczenia. To, kto podpisał polisę lub dokonał zapłaty składki, nie przesądza jeszcze o tym, kto powinien ponieść ekonomiczny ciężar tego wydatku.
Jeżeli z ochrony ubezpieczeniowej korzysta więcej niż jeden uczestnik przedsięwzięcia, a polisa zabezpiecza ryzyka ponoszone przez wszystkie strony, zasadne jest rozważenie odpowiedniej partycypacji w kosztach. Ostateczny sposób alokacji powinien natomiast odzwierciedlać rzeczywisty zakres uzyskiwanych korzyści i odpowiadać standardom wynikającym z zasady ceny rynkowej.
