Koszty uzyskania przychodu – podatkowa loteria z Dyrektorem KIS w roli krupiera
- Wysłane przez Autor: Maria Krzywińska
- Kategorie PIT
- Data 2 kwiecień 2026
Mimo licznych zmian przepisów i interpretacji, jedna rzecz w podatkach pozostaje niezmienna: koszty uzyskania przychodu nadal mają w sobie coś z loterii.
Przepisy wydają się proste. Art. 22 ust. 1 ustawy o PIT mówi, że kosztami są wydatki poniesione w celu osiągnięcia przychodu albo zabezpieczenia jego źródła. W praktyce jednak wiele wydatków musi przejść przez filtr, w którym logika gospodarcza ściera się z pojęciem „charakteru osobistego”.
I to właśnie ten filtr w wielu przypadkach decyduje, czy coś jest kosztem, czy przez charakter osobisty – jest tylko wydatkiem na cele prywatne.
Dobrym przykładem jest podejście organów do okularów korekcyjnych. W interpretacjach podatkowych pojawia się konsekwentna teza, że nawet jeśli programista nie jest w stanie pracować bez okularów, to wydatek na ich zakup pozostaje wydatkiem osobistym. Wynika on bowiem z potrzeb zdrowotnych, a nie z samego faktu prowadzenia działalności gospodarczej i jako taki podlega wyłączeniu z kosztów uzyskania przychodów.
I w tym samym systemie pojawia się zupełnie inne stanowisko.
Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji z 9 stycznia 2026 r. (0114-KDIP3-1.4011.938.2025.1.AK) uznał, że wydatki na catering dietetyczny w wariancie sportowym mogą stanowić koszt uzyskania przychodu zawodowego piłkarza.
Argumentacja była bardzo „życiowa”: odpowiednia dieta wpływa na wydolność, regenerację, ryzyko kontuzji i na możliwość wykonywania zawodu sportowca. W konsekwencji bezpośrednio przekłada się na możliwość osiągania przychodów. Jak wskazał Dyrektor KIS, niewłaściwe odżywianie mogłoby prowadzić do obniżenia wyników sportowych, ograniczenia dyspozycyjności fizycznej i zwiększenia ryzyka urazów, co w konsekwencji wpłynęłoby na przychody.
Czyli jedzenie, które normalnie jest najbardziej podstawową potrzebą człowieka, staje się elementem procesu generowania przychodu, o ile zostanie odpowiednio opisane jako „sportowe”.
Można więc postawić pytanie, które brzmi już trochę prowokacyjnie:
Skoro posiłki wpływają na wydolność sportowca, to czy nie wpływają również na:
- wydajność programisty,
- koncentrację prawnika,
- kreatywność marketingowca,
- czy zdolność przedsiębiorcy do podejmowania decyzji?
I tu zaczyna się podatkowa filozofia, która w praktyce coraz mniej przypomina logiczny system, a coraz bardziej przypomina grę w interpretacje. Jak wskazuje Dyrektor KIS, kwalifikacja wydatków do kosztów podatkowych winna opierać się na przepisach prawa podatkowego. Nie ma w tym względzie dowolności i uznaniowości podyktowanej pozaustawowymi kryteriami.
To tylko w teorii mamy jedną definicję kosztu. W praktyce mamy dwie równoległe rzeczywistości: jedną, w której wydatki są „osobiste” chociaż są niezbędne do świadczenia usług, i drugą, w której są „biznesowe” – nawet jeśli dotyczą absolutnych podstaw funkcjonowania człowieka.
Bo jeśli okulary są osobiste, a jedzenie sportowca może być kosztem, to gdzie dokładnie przebiega granica?
Z perspektywy czystej logiki oba przypadki są do siebie podobne. W obu chodzi o człowieka, który bez określonego „wsparcia” nie jest w stanie wykonywać swojej pracy. W jednym przypadku jest to wsparcie dla narządu wzroku, w drugim – dla organizmu jako całości.
Ale w podatkach ostateczne rozstrzygnięcie zależy przede wszystkim od oceny Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej i przyjętej linii interpretacyjnej, która w ocenie podobnej kategorii wydatków potrafi prowadzić do odmiennych wniosków.
