„Podwójna sukcesja’, czyli zabezpieczenie przedsiębiorcy i biura rachunkowego
- Wysłane przez Autor: Paweł Blajer
- Kategorie Sukcesja i planowanie
- Data 5 maj 2026
Przedsiębiorca przez całe swoje życie funkcjonuje w kilku stałych relacjach. Jedne są oczywiste - jak relacja z małżonkiem czy partnerem życiowym. Inne są mniej widoczne, ale w praktyce równie trwałe i równie istotne dla jego codziennego funkcjonowania. Do tej drugiej kategorii należy relacja z biurem rachunkowym.
To jest jedna z nielicznych relacji w biznesie, która ma charakter ciągły i niesamowicie mocny. Niezależnie od tego, czy firma rośnie, zmienia profil działalności, przechodzi przez kryzysy czy okresy intensywnego rozwoju – księgowość i biuro rachunkowe jest obecne cały czas. Widzi wszystkie zdarzenia gospodarcze, zna strukturę finansową przedsiębiorstwa, ma dostęp do danych, które z perspektywy funkcjonowania firmy są kluczowe.
Można zaryzykować tezę, że obok relacji rodzinnych jest to jedna z najbardziej trwałych i najbardziej „systemowych” relacji w życiu przedsiębiorcy. I właśnie dlatego klasyczne myślenie o sukcesji jako wyłącznym problemie właściciela firmy jest dziś niewystarczające.
Bo jeżeli przedsiębiorca funkcjonuje w określonej sieci powiązań, to jego odejście nie dotyczy tylko jego samego i jego majątku. Dotyczy całego układu, w którym działał. W szczególności dotyczy relacji z podmiotami, które odpowiadają za operacyjne i finansowe zaplecze jego działalności. W tym miejscu pojawia się konieczność zmiany perspektywy.
Sukcesja nie powinna być projektowana jako jednostronna decyzja właściciela. Musi być rozumiana jako proces relacyjny - obejmujący nie tylko przedsiębiorcę, ale również tych, którzy są w stanie zapewnić ciągłość działania po jego odejściu. I to jest właśnie punkt wyjścia do myślenia o sukcesji, którą nazywam formułą 2.0.
Nie chodzi już tylko o to, czy przedsiębiorca zaplanuje przekazanie firmy. Chodzi o to, czy zrobi to w sposób skoordynowany z tymi, którzy odpowiadają za jego zaplecze operacyjne i finansowe. Bo prawda jest taka, że ani przedsiębiorca nie wie, kiedy odejdzie, ani właściciel biura rachunkowego nie ma takiej wiedzy. A mimo to obaj funkcjonują w jednym, wspólnym systemie zależności, który w momencie krytycznym musi zadziałać.
