Zła prasa fundacji rodzinnych – czy słusznie?
- Wysłane przez Autor: Bolesław Szyłkajtis
- Kategorie Sukcesja i planowanie
- Data 3 lipiec 2026
Od kilku miesięcy trudno nie odnieść wrażenia, że fundacje rodzinne stały się jednym z głównych „winowajców” uszczerbku w finansach publicznych oraz agresywnego sposobu unikania podatków przez najbardziej zamożnych. W medialnych nagłówkach regularnie pojawiają się określenia takie jak „raj podatkowy”, „wehikuł do unikania podatków” czy „przywilej dla najbogatszych”. Opisywane są spektakularne przypadki wykorzystania fundacji do agresywnej optymalizacji podatkowej, a niekiedy także do ukrywania majątku. Nie sposób zaprzeczyć, że takie sytuacje się zdarzają i zasługują na krytyczną ocenę. Problem polega jednak na tym, że z pojedynczych, często najbardziej kontrowersyjnych przykładów buduje się obraz całej instytucji.
Tymczasem fundacja rodzinna nie została stworzona jako narzędzie optymalizacji podatkowej, lecz przede wszystkim jako instrument sukcesji i ochrony majątku rodzinnego. Jej celem jest zapewnienie ciągłości prowadzenia biznesu, ograniczenie ryzyka rozdrobnienia majątku oraz umożliwienie jego sprawnego przekazania kolejnym pokoleniom. To, że przepisy mogą być w określonych sytuacjach wykorzystywane w sposób odbiegający od ich pierwotnego celu, nie oznacza jeszcze, że sama konstrukcja fundacji rodzinnej zasługuje na jednoznacznie negatywną ocenę.
Warto zresztą zadać sobie pytanie, czy podobną narrację stosujemy wobec innych wehikułów od lat istniejących w polskim porządku prawnym. Przecież również spółki z ograniczoną odpowiedzialnością czy spółki komandytowe bywają – nawet częściej - wykorzystywane do działań zmniejszających obciążenia podatkowe. Mimo to nikt rozsądny nie twierdzi, że ich podstawową funkcją jest unikanie opodatkowania. Oceniamy konkretne nadużycia, a nie samą formę prawną. W przypadku fundacji rodzinnych ta proporcja wydaje się dziś zachwiana – medialny przekaz zbyt często sprowadza całą instytucję do najbardziej nośnych, lecz zarazem najbardziej skrajnych przypadków.
Najważniejszą kwestią, której nie porusza się w mediach jest to, że korzystne warunki opodatkowania fundacji rodzinnych są środkiem do celu (konsolidacji, zabezpieczenia i pomnażania majątku rodzinnego oraz zapewnieniu sprawnej sukcesji), a nie celem samym w sobie. Ci, którzy akcentują w swoich fundacjach cel podatkowy sami zresztą wystawiają się organom podatkowym „na tacy”.
Głośne medialne przykłady użycia fundacji do celów optymalizacyjnych jako koronne przykłady unikania podatków są zresztą z reguły bardzo nietrafne. W większości tych przypadków, niezależnie o jaki wehikuł by chodziło (np. fundację, sp. z o.o., czy sp.k.), akcentowane działania osób zaangażowanych i tak byłyby „skazane na porażkę” w konfrontacji z Fiskusem. Innymi słowy ich działania same w sobie są nieprawidłowe, ale nie z uwagi na fakt wykorzystywania do tych celów fundacji rodzinnych.
Inną bardzo ciekawą kwestią, o której jednak za często się nie mówi, jest to, że organy podatkowe posiadają obecnie w swoim arsenale środki do kontrolowania i przeciwdziałania niedozwolonym optymalizacjom podatkowym, czy unikaniu płacenia podatków. Z tego względu uzasadnienie bardziej drastycznych zmian i ograniczeń w stosunku do fundacji rodzinnych nie znajduje uzasadnienia w tym, że organy podatkowe nie mogą sobie poradzić z walką z nieuprawnionymi działaniami osób w ramach fundacji rodzinnych. Ale po co organy miałyby podejmować własne aktywne działania, skoro mogą oszczędzić sobie pracy jednocześnie „podcinając skrzydła” polskim fundacjom rodzinnym. Należy mieć jednak na względzie, że wtedy polski kapitał może uciekać za granicę, np. do Luksemburga, jak miało to powszechnie miejsce przed wprowadzeniem fundacji rodzinnych.
Oczywiście, uszczelnienia systemu są potrzebne, tym niemniej, jak zresztą wielokrotnie wskazywaliśmy, przemyślane i rozsądne. Więcej informacji o najnowszych planowanych zmianach prawnych w zakresie fundacji rodzinnych znajdziecie w naszym artykule: 5 poważnych zmian szykowanych w fundacji rodzinnej.
