Czy możliwe jest uzyskanie pieniędzy od Zondacrypto?
- Wysłane przez Autor: Jakub Orłowski
- Kategorie Aktualności prawne
- Data 27 kwiecień 2026
Zondacrypto jest praktycznie pusta. Wskazują na to informacje o rezerwach giełdy, które skurczyły się w marcu 2026 r. o prawie 100% w porównaniu ze stanem z sierpnia 2024 r. Szacuje się, że operator giełdy, którym jest estońska spółka BB Trade Estonia OÜ, posiada obecnie około 0,18 BTC rezerw. Sytuację próbował niedawno uspokoić obecny prezes Zondy, który twierdził, że spółka posiada wirtualny portfel, na którym mają znajdować się bitcoiny o wartości odpowiadającej środkom zainwestowanym przez klientów. Oświadczenie to nie jest jednak uspokajające. Po pierwsze, nie wiadomo, czy jest prawdziwe, czy stanowi jedynie nieudolną próbę „damage control”. Po drugie (i co gorsza) spółka nie ma dostępu do tego portfela, gdyż nie posiada klucza. Zaginął on wraz z poprzednim prezesem Zondacrypto Sylwestrem Suszkiem w 2022 r.
Jak zatem wygląda sytuacja poszkodowanych klientów? Czy odzyskanie jakichkolwiek oszczędności jest w ogóle możliwe?
W pierwszej kolejności uzasadnionym działaniem wydaje się zabezpieczenie wszelkich dostępnych dowodów. Mogą to być potwierdzenia przelewów na rachunki giełdy, historia operacji, zrzuty ekranu interfejsu użytkownika, dokumentacja wypłat lub prób ich dokonania, historia transferów kryptowalut, a także dostępne dokumenty i regulaminy wewnętrzne regulujące stosunki pomiędzy operatorem a użytkownikiem giełdy.
Dalsze działania mogą okazać się problematyczne. Brak majątku spółki wystarczającego do pokrycia roszczeń niejako wymusza rozważenie pociągnięcia do odpowiedzialności członków zarządu. W tym miejscu ujawnia się jednak problem zagranicznej rejestracji spółki oraz rezydencji podatkowej członków jej zarządu.
Jak wskazuje radca prawny Daniel Ostaszewski w artykule Tomasza Ciechońskiego „Jak dochodzić pieniędzy od Zondy? Prawnicy mają różne pomysły”, opublikowanym 24 kwietnia 2026 r. na portalu prawo.pl, art. 299 Kodeksu spółek handlowych, który przewiduje odpowiedzialność solidarną członków zarządu, nie znajdzie zastosowania. Należy go bowiem stosować z uwzględnieniem art. 17 ustawy prawo prywatne międzynarodowe. Przepis ten wprowadza zasadę lex societatis, tj. powiązania odpowiedzialności osób działających w imieniu osoby prawnej z jej statutem personalnym, a więc odpowiedzialności na podstawie prawa Estonii.
W tej sytuacji, zdaniem mec. Ostaszewskiego, pojawiają się dwie alternatywy:
- dochodzenie roszczeń na podstawie estońskiego prawa spółek;
- powołanie się na art. 415 Kodeksu cywilnego, w związku z rozporządzeniem Rzym II, z uwagi na szkodę powstałą w Polsce.
Rezydencja podatkowa prezesa zarządu w Monako wpływa natomiast na możliwość przeprowadzenia skutecznej egzekucji, gdyż Księstwo Monako nie jest członkiem Unii Europejskiej.
Ciekawą koncepcją, która nadal pozostaje na etapie analiz wśród prawników, jest możliwość powołania się na art. 417 Kodeksu cywilnego, przewidujący odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej.
Chodzi o opieszałość, a w konsekwencji zaniechanie polskiego ustawodawcy w zakresie regulacji rynku kryptowalut. Zdaniem ekspertów mogło to przyczynić się do zwiększenia skali problemu. Linia argumentacyjna oparta na zastosowaniu ww. przepisu przy formułowaniu roszczeń odszkodowawczych wobec Skarbu Państwa na obecnym etapie może jednak nie być wystarczająco przekonująca, stąd prawnicy zalecają wstrzemięźliwość w tym zakresie.
