Premier zrobił PIP…
- Wysłane przez Paweł Ziółkowski
- Kategorie HR, kadry i płace
- Data 8 styczeń 2026
Z początkiem roku rząd miał zamiar zmienić zasady kontroli umów cywilnoprawnych, ale zmienił… zamiar. Póki co PIP nie otrzyma nowych uprawnień, a ewentualne przekształcenia umowy w etat następują na podstawie zalecenia inspektora lub wyroku sądowego.
UE wymagało od nas, żeby oskładkować wszystkie umowy zlecenia. Rząd wynegocjował zmianę w tym zakresie – zamiast oskładkować zlecenia zobowiązał się do wzmocnienia pozycji PIP. Ministerstwo przygotowało projekt ustawy i rozpętało burzę. Przede wszystkim dlatego, że decyzje PIP w zakresie reklasyfikacji umów miały mieć rygor natychmiastowej wykonalności, a ewentualny wyrok sądu uchylający taką decyzję miał wywoływać skutki od dnia wydania wyroku. Czyli według zamysłu Ministerstwa stosunek pracy powstawałby w chwili wydania decyzji i istniał do dnia rozwiązania umowy lub wydania wyroku uchylającego.
Projekt spotkał się z powszechną krytyką – także w rządzie (no może poza MF, które zaczęło szacować zyski z tytułu zwiększonych obciążeń stosunku pracy). Było niemal pewne, że projekt zawetuje Prezydent i byłoby to weto ponad podziałami, z którego wszyscy obywatele byliby zadowoleni.
Na początku grudnia Komitet Stały Rady Ministrów przyjął nowelizację, ale przedstawiciele RM głosili w mediach dobrą nowinę, że zrezygnowali z najbardziej kontrowersyjnych zapisów – na stronie RCL nie pojawił się jednak nowy projekt, a czas się kończył i w praktyce stało się niemożliwym dotrzymanie terminu.
Nastał nowy rok, Polska nie wykonała zobowiązania, a Premier zrobił PIP na szaro. Ogłosił, że rezygnuje z nowelizacji. Niestety do kosza trafił cały projekt, łącznie np. z możliwością przeprowadzania kontroli online. Nie oznacza to jednak, że rząd nie będzie robił drugiego podejścia. UE będzie domagać się wypełnienia zobowiązania, a tym samym będzie wywierać presję. Sprawa więc niemal na pewno wróci, ale można zakładać, że w bardziej stonowanej wersji.
Tak, czy inaczej, afera, która zrobiła się wokół nowelizacji niewątpliwie wpłynęła na nagłośnienie sprawy. Firmy zaczęły przyglądać się umowom cywilnoprawnym (takim zwykłym i B2B) i zwracać uwagę na to, żeby nie miały one cech etatu, czyli po prostu były zgodne z prawem. Póki co jednak prawdopodobieństwo podważenia takich umów jest niewielkie. PIP nie chce ładować się w długotrwałe sprawy sądowe i negować wolę stron.
Podsumowanie:
- Premier zrezygnował z nowelizacji ustawy o PIP, w wyniku czego Inspekcja nie uzyska nowych uprawnień do reklasyfikacji umów (ale niemożliwe będą także kontrole online).
- Rząd pewnie wróci do tematu w bliżej nieokreślonej przyszłości.
- Zawieranie umów cywilnoprawnych na warunkach umowy o pracę jest cały czas zabronione i zagrożone karą grzywny do 30.000 zł.
- Badając legalność umów cywilnoprawnych (B2B) w dużej mierze bada się wolę stron. Jeżeli umowa ma dobre zapisy, a obie strony mają świadomość, dlaczego zawarły taką umowę – można spać bezpiecznie.
Paweł Ziółkowski
Posiada ponad dwudziestoletnie doświadczenie zawodowe w zakresie tematyki prawnej. Od 2000 r. wykonuje działalność gospodarczą w zakresie konsultingu, w ramach której pomaga zakładać, prowadzić i likwidować inne firmy. Autor ponad 16.000 publikacji w prasie fachowej i portalach elektronicznych. Zrealizował ponad 2000 szkoleń o tematyce prawnej, także w formie webinariów. Prowadzi zajęcia na Studiach Podyplomowych Kadry i Płace (GWSH w Katowicach oraz UTH w Warszawie) oraz na Studiach Podyplomowych Rachunkowości i Podatków (Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu). Specjalizuje się w podatkach, prawie pracy i prawie działalności gospodarczej.

