Sukcesja w firmach rodzinnych - problem, którego nie da się już odłożyć
- Wysłane przez Autor: Paweł Blajer
- Kategorie Sukcesja i planowanie
- Data 22 kwiecień 2026
Dwie trzecie firm na świecie to firmy rodzinne. To nie są małe, lokalne biznesy ,ale również wielomiliardowe przedsiębiorstwa, które budują całe sektory gospodarki. Wspólnym mianownikiem dla wszystkich tych firm jest jedno: prędzej czy później będą musiały przejść przez proces sukcesji.
Z analiz publikowanych przez The Economist wynika jednak jasno, że znacząca część tych przedsiębiorstw jest do tego procesu nieprzygotowana. To nie jest problem abstrakcyjny ani odległy. To problem systemowy, który - wraz ze starzeniem się społeczeństw - będzie się tylko pogłębiał.
Na poziomie intuicji wszyscy wiemy, że sukcesji nie powinno się odkładać. To jedno z tych zdań, które brzmią banalnie - do momentu, w którym przestają być teorią. W praktyce bowiem sukcesja niemal zawsze przegrywa z bieżącym prowadzeniem biznesu. Są ważniejsze sprawy, pilniejsze decyzje, kolejne inwestycje, kolejne wyzwania operacyjne. Sukcesja trafia na koniec listy.
Problem polega na tym, że ona z tej listy nie znika. Jeżeli właściciel firmy nie zaplanuje sukcesji, to sukcesja i tak się wydarzy. Tyle że nie według jego zasad. Nastąpi w sposób wymuszony -najczęściej w wyniku śmierci, choroby albo nagłej utraty zdolności do prowadzenia spraw. Wtedy ciężar decyzji spada na bliskich, którzy bardzo często nie są do tego przygotowani ani kompetencyjnie, ani organizacyjnie, ani emocjonalnie.
To jest moment, w którym prywatny problem rodziny bardzo szybko staje się problemem biznesowym. Firma traci sterowność, pojawiają się konflikty, blokady decyzyjne, spory o kierunek dalszego rozwoju. W skrajnych przypadkach dochodzi do rozdrobnienia majątku albo sprzedaży przedsiębiorstwa w warunkach dalekich od optymalnych. W tym sensie sukcesja nie jest wyborem między działaniem a jego brakiem. Jest wyborem między porządkiem a chaosem.
I dlatego właśnie nie można jej odkładać w nieskończoność.
