Umowy cywilnoprawne na tarczy strzeleckiej
- Wysłane przez Autor: Paweł Ziółkowski
- Kategorie HR, kadry i płace
- Data 16 kwiecień 2026
Umowy cywilnoprawne nie są śmieciowe – takie mogą być co najwyżej ich warunki. Stanowią one ważną alternatywę dla nadmiernie sformalizowanego stosunku pracy. Istotne oczywiście też jest to, że są one po prostu tańsze, czyli dają większą zawartość pensji w pensji. Problem w tym, że zawarcie tych umów wystawia nas na strzał. Tylko myśliwy może być różny…
Umowa zlecenia na celowniku PIP
Umowy zlecenia zawiera się w teorii tam, gdzie mamy luźniejsze zasady lub potrzebujemy kogoś na chwilę. W praktyce jednak są one zawierane zazwyczaj tam, gdzie można uniknąć składek ZUS, a czasem i podatku, czyli w przypadku zbiegu tytułów ubezpieczeniowych lub uczniów albo studentów do lat 26.
Przez lata nikt się zleceniami nie przejmował. Wszystko zmienia się od 8 lipca 2026 r. – PIP zyskuje nowe uprawnienia, przede wszystkim do zamiany umowy zlecenia (także umowy B2B) w stosunek pracy w drodze decyzji.
Zalecane działania: weryfikacja zapisów umowy i usunięcie rozwiązań nawiązujących do stosunku pracy oraz dodanie rozwiązań wskazujących na cywilnoprawny charakter umowy. Zwiększenie świadomości wykonawców takich umów, dlaczego są na nich, co im to daje. Zmiana terminologii (np. wolne to nie urlop, a zwiększony nakład czasu, to nie nadgodziny).
Umowa o dzieło na celowniku ZUS
Dzieła zawieramy dlatego, że tu nie ma składek. Wyjątkiem jest umowa z własnym pracodawcą lub wykonywana na rzecz własnego pracodawcy (szczególnie ten drugi przypadek potrafi zaskoczyć, bo wystarczy, żeby zamawiający dzieło fakturował pracodawcę, aby pojawiły się składki). Najczęściej jednak składki pojawiają się po kontroli ZUS. Ten po prostu dzieł nie lubi i tępi je na potęgę.
Zalecane działania: pisanie umów w trybie czasownikowym dokonanym w celu podkreślenia, że jest to umowa rezultatu. Sam rezultat powinien być mocno sprecyzowany i najlepiej, żeby różnił się od innych – ZUS zwraca uwagę na powtarzalność czynności. No i warto się odwoływać, bo większość decyzji ZUS ma kruche podstawy.
Kontrakt menedżerski na celowniku US, o ile jest wykonywany w ramach działalności gospodarczej
Szczególnym przypadkiem zlecenia jest też kontrakt menedżerski. Wyróżnia się jedynie przedmiotem (usługi zarządzania) i kosztami uzyskania (250 zł miesięcznie zamiast 20%). Składki odprowadzamy jak ze zlecenia, więc ZUS jest zaspokojony. PIP też raczej nie zwraca uwagi na kontrakty. Okazuje się, że tym razem jesteśmy na celowniku urzędu skarbowego. Ale nie w przypadku zwykłego kontraktu, tylko w przypadku próby bycia menedżerem na działalności gospodarczej. Z przepisów podatkowych (art. 13 pkt 9 ustawy o PIT) wynika bowiem przychody z takiego kontraktu są zawsze przychodami z działalności wykonywanej osobiście, nawet jeśli są uzyskiwane w ramach działalności gospodarczej.
Zalecane działania: zawieranie umów o zarządzanie poza działalnością gospodarczą. Jeżeli byłoby za drogo, można pokusić się o umowę B2B, ale nie może to być umowa o zarządzanie. Najbliżej są usługi doradcze w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej i zarządzania, ale mogą to też być inne usługi (najlepiej specjalistyczne).
Autor: Paweł Ziółkowski
