W Polsce je(st)ZUS!
- Wysłane przez Paweł Ziółkowski
- Kategorie HR, kadry i płace
- Data 27 styczeń 2026
Zatrudniając pracowników mamy obowiązek informować o różnych aspektach zatrudnienia. W szczególności jedna informacja budzi zdziwienie – trzeba bowiem informować, że w Polsce organem, który z(a)biera pieniądze i wypłaca z nich emerytury jest ZUS...
Lubimy narzekać – taka cecha narodowa. Narzekamy na wszystko – np. kadry narzekają na obowiązek informowania nowych pracowników o zasadach zatrudnienia. Najczęściej podkreślają, że to taki wymóg trochę bez sensu, bo pracownicy i tak tego nie czytają. Akurat z tym poglądem nie można się zgodzić. Nie każdy musi być ekspertem od prawa pracy, a przekazane informacje pozwalają na poznanie najważniejszych zasad, praw i obowiązków. Mimo zatem, że informacje nie są zbyt poczytne (nie mylić z poczytalnymi), to obowiązek ich przekazywania jest krokiem w stronę transparentności zatrudnienia i jako taki jest OK.
Wśród przekazywanych informacji jest jednak jedna, która stawia pod znakiem zapytania właśnie poczytalność autora obowiązku. Mianowicie – pracodawca ma obowiązek informować pracowników o nazwie instytucji zabezpieczenia społecznego, do których wpływają składki na ubezpieczenia społeczne związane ze stosunkiem pracy (art. 29 § 3 pkt 2 k.p.). Mówiąc krótko musimy informować pracowników, że w Polsce jest ZUS.
I tu pojawia się krótkie pytanie: Po co? Dlaczego informujemy o ZUS, a nie o MF, PIP, PIS (oczywiście w znaczeniu sanitarnym), właściwości sądowej, najbliższym bankomacie i rozkładzie jazdy?
Spróbujmy poszukać odpowiedzi. W momencie, gdy mamy zatrudnienie transgraniczne może być tak, że składki będą odprowadzane do zagranicznego odpowiednika ZUS. W takiej sytuacji informacja, w którym kraju składki są odprowadzane może faktycznie być istotna. Jest to jednak sytuacja dość rzadka i raczej twórca przepisu o tym nie pomyślał.
Możecie pomyśleć, że chodzi o PPK. Nic bardziej mylnego – w przepisie jest mowa o instytucji, do której wpływają składki na ubezpieczenia społeczne, a nie wpłaty na PPK.
Może ustawodawca liczy, że będziemy zatrudniać hibernatusa, który spędził ostatnie 100 lat w lodowcu pod Giewontem? Nieeee. Za daleko idąca fantazja.
Żeby znaleźć odpowiedź, musimy sięgnąć do Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/1152. W art. 4 ust. 2 lit. o) czytamy, że państwa członkowskie zapewniają, aby pracodawcy mieli obowiązek informowania pracowników o zasadniczych aspektach stosunku pracy, a w przypadku gdy jest to obowiązkiem pracodawcy, podawali nazwę lub nazwy instytucji zabezpieczenia społecznego, do których wpływają składki na ubezpieczenie społeczne związane ze stosunkiem pracy oraz informacje na temat ochrony związanej z zabezpieczeniem społecznym, zapewnianej przez pracodawcę. Dodatkowo w pkt 22 wprowadzenia do Dyrektywy określono, że „informacje o systemach zabezpieczenia społecznego powinny obejmować informacje o nazwie lub nazwach instytucji zabezpieczenia społecznego, do których wpływają składki na ubezpieczenie społeczne, tam gdzie ma to zastosowanie, z tytułu choroby, macierzyństwa i ojcostwa, oraz świadczeń rodzicielskich, świadczeń z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych, a także świadczeń z tytułu starości, inwalidztwa, renty rodzinnej, bezrobocia, świadczeń przedemerytalnych oraz świadczeń rodzinnych. Od pracodawców nie należy wymagać podawania tych informacji w sytuacji, gdy to pracownik dokonuje wyboru instytucji zabezpieczenia społecznego”.
I wszystko jasne. To nie jest nasz wymysł, tylko UE. Problem w tym, że Dyrektywa obejmuje wszystkie kraje unijne, w tym takie, gdzie jest „wieloZUS”, czy w danym systemie funkcjonuje kilka instytucji. W takim przypadku informowanie o tym, gdzie idą składki jest w pełni zasadne.
W kraju takim jak Polska jest „monoZUS”, czyli tylko jedna instytucja, która zajmuje się emeryturami. Informowanie o tym, że jest ZUS (i to jeszcze w innym terminie – 30 dni, a nie 7, jak w przypadku pozostałych informacji) jest pozbawione sensu – bardziej zasadne byłoby prawdopodobnie informowanie w Powiecie Makowskim, że Jezus jest Królem tegoż powiatu! Zob. uchwała Nr XVI/115/25 Rady Powiatu w Makowie Mazowieckim z 21.08.2025 r.
Paweł Ziółkowski
Posiada ponad dwudziestoletnie doświadczenie zawodowe w zakresie tematyki prawnej. Od 2000 r. wykonuje działalność gospodarczą w zakresie konsultingu, w ramach której pomaga zakładać, prowadzić i likwidować inne firmy. Autor ponad 16.000 publikacji w prasie fachowej i portalach elektronicznych. Zrealizował ponad 2000 szkoleń o tematyce prawnej, także w formie webinariów. Prowadzi zajęcia na Studiach Podyplomowych Kadry i Płace (GWSH w Katowicach oraz UTH w Warszawie) oraz na Studiach Podyplomowych Rachunkowości i Podatków (Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu). Specjalizuje się w podatkach, prawie pracy i prawie działalności gospodarczej.

